Robiąc krok wstecz.

 

Rozdział 16. "Bez początku bez końca."

 

Wkrótce po tym jak Dogen wrócił do Japonii po podróży do Chin, napisał Fukanzazengi, co można przetłumaczyć jako Uniwersalne Zasady Sztuki Zazen. W tym tekście napisał: „Powinniście zaprzestać intelektualnej praktyki podążania za słowami i nauczyć się „kroku wstecz” właściwego praktyce „odwracania światła i świecenia wstecz”; umysł i ciało naturalnie „odpadną” i odsłoni się „pierwotna twarz”. Sztuka Zen spoglądania do wewnątrz źródła umysłu zamiast podążania za myślami lub zewnętrznymi bodźcami jest nazywana eko hensho, „Odwracanie światła do wewnątrz i promieniowanie wstecz”.
Krok wstecz to bardzo interesujące wyrażenie. Co ono dla was oznacza? W jaki sposób mamy zainicjować i doświadczyć tego kroku w zendo i poza salą do medytacji w naszym codziennym życiu, by można było powiedzieć, że praktykujemy to, co Dogen nazywa „Dharmą mędrców”? Dogen wskazuje drogę, gdy mówi, że robimy krok wstecz zwracając nasz myślący umysł, wraz ze światłem świadomości, w stronę źródła własnego umysłu.
W praktyce medytacji jest bardzo ważne, by nie zgubić się w zabawianiu myślącego umysłu, ponieważ jego aktywność i pojemność są bezkresne. Jeśli poświęcicie mu całą uwagę, zajmie wam to życie. U każdego z nas jest tak samo: im więcej poświęcacie mu uwagi, tym staje się silniejszy. I im mocniej staracie się nie zabawiać go, tym bardziej potwierdzacie jego obecność. Tak czy inaczej: ma was. Antidotum to naprawdę bardzo prosta rzecz: zamiast kłaść cały nacisk na mały umysł, połóżcie nacisk na swoim Wielkim Umyśle. „Kultywujcie Wielki Umysł”, jak mówił Roshi Suzuki. W taki sposób podczas zazen robi się krok wstecz, odwracając światło świadomości do wewnątrz, jak lustro odbijające źródło umysłu.
Jeśli trzymasz przed sobą lustro, pomoże ci się wyprostować – nie chodzi o to, że jest z tobą coś nie tak – ale pomoże ci siedzieć prosto i fizycznie, i mentalnie. Przyniesie odwagę i ostatecznie, gdy pozwolisz w końcu światłu świadomości, by cię oświetliło, to będzie urzeczywistnienie.
Któregoś razu w Tassajara Roshi Suzuki zachorował i poprosił swojego pomocnika, by przyniósł wielki kamień, taki ważący około 15 kilogramów. Kiedy to zostało zrobione, powiedział pomocnikowi, by położył kamień na szczycie jego klatki piersiowej, gdy Roshi będzie leżał w łóżku. Więc jisha zrobił to i gdy kamień był już tam umieszczony, Roshi Suzuki powiedział: „Ten kamień jest bardziej realny niż to, o czym myślę. Jest ciężki.”
Gdy skończyliśmy budować ogrodzenie wokół parkingu w Ośrodku w Sonomie, opowiedziałem tą historię i poprosiłem uczniów, by każdy z nich przyniósł kamień i położył go pod ogrodzeniem. Powiedziałem im, że kamienie, które przyniosą są bardziej realne niż myśli, które noszą w swoich umysłach. Te myśli to tylko wytwory, i oczywiście wszyscy wiemy, że ta opowieść, ludzki dramat, trwa i trwa dopóki nie pochłonie całego naszego życia. Inwestujemy w tą opowieść, dajemy się jej opętać i giniemy w niej, a potem zaczynamy na tym budować. Ale czym to jest, tak naprawdę? Tak naprawdę to niczym. By pogorszyć sprawę, jak ktoś to kiedyś powiedział, większość rzeczy, o których myślimy lub obawiamy się, że nastąpią, nigdy nie następuje. Sądzę, że bardziej korzystne jest już przenoszenie ciężkich kamieni i układanie ich pod ogrodzeniem niż noszenie tych wytworów, co zajmuje nam całe życie.
Na stupie przy kapliczce z prochami Trungpy Rinpoche, tu na naszej górze, znajduje się poemat Trzeciego Patriarchy, który mówi: „Światło klejnotu oświetla sam klejnot.” Czy to nie przepiękny wers? Ale to nie tylko poezja, to również ekspresja pewnego doświadczenia wyrażona poprzez poezję. Więc kiedy siedzisz – Zen nazywamy czasem cichą iluminacją – dzieje się coś więcej niż tylko twoje własne siedzenie. Otrzymujesz światło i świecisz nim nawet gdy siedzisz. Klejnot – na przykład diament, który jest jedną z najtwardszych rzeczy na świecie, a jednak pozostaje przezroczysty – błyszczy i świeci. To olśniewające. Każda świecąca płaszczyzna tworzy świetlisty klejnot. I gdy on błyszczy – jak Twój zazen – ten blask oświecenia prześwieca przez twoje iluzje, na wskroś, oświetlając sam klejnot, który nie jest niczym innym jak tobą samym. To zwrócenie światła świadomości na samego siebie jest wykonywaniem kroku wstecz.
Shobogenzo Dogena to około dziewięćdziesiąt pięć tomów powtarzania „Jesteś Buddą” na dziewięćdziesiąt pięć różnych sposobów. Sho oznacza „właściwy, prawidłowy” (right). Ideogram sho pisany jest w taki sposób, że zawiera w sobie sens „bycia prostym, właściwym, prawidłowym” (upright). Z pięciu pociągnięć składających się na ten ideogram, centralna pionowa linia stoi prosto na silnie pociągniętej poziomej. To „bycie wyprostowanym” i „prawidłowość”, „właściwość” nie są przeciwstawione temu, co niewłaściwe, pokrętne, ale niosą ze sobą znaczenie doskonałej równowagi i harmonijnego spokoju, więc reprezentują raczej to, co prawidłowo zorientowane (uprightness) niż poprawne, prawe (righteousness). Bo oznacza „Dharmę”. Gen oznacza „oko”, a zo oznacza „skarb”.
Jakiś czas po osiągnięciu oświecenia, Budda stanął przed wielkim zgromadzeniem. Tego dnia setki ludzi pojawiło się czekając na Dharmę Buddy, a on zaledwie podniósł kwiat. Nikt nie wiedział, jak zareagować, co myśleć lub powiedzieć, ale jeden ze zgromadzonych, Mahakashyapa, zobaczywszy Buddę trzymającego kwiat, uśmiechnął się. Gdy Budda to ujrzał, powiedział: „Posiadam subtelne nauczanie skarbu Prawdziwego Oka Dharmy, cudownego umysłu nirwany, prawdziwej formy bez formy. Nie polega ono na słowach i jest przekazywane poza pismami. Teraz powierzam je Mahakashyapie.”
To stąd pochodzi tytuł Shobogenzo. Częściowo jest on zakorzeniony w tym, że Bodhidharma powtarzał, że prawdziwa Dharma nie zależy od słów ani od tego, co napisano w tekstach. Znajduje się poza nimi, poza uwarunkowanymi i dualistycznymi wysiłkami umysłu. Znajduje się poza tym, czym myślimy, że jest - ale nie poza nami samymi.
Jest to nieco ulotne, subtelne nauczanie, a jednak, czy w to wierzycie czy nie, w całości stanowi tylko opis waszego własnego umysłu, waszego pierwotnego umysłu. Posiadam subtelne nauczanie. Subtelne oznacza, że tak naprawdę nie możecie go uchwycić. Nie możecie go nazwać. Nie możecie go zobaczyć. Subtelne. Nie znajduje się gdzieś naprzeciw. Nie znajduje się za wami, gdzie nie możecie go zobaczyć – to po prostu subtelne nauczanie. Skarby Prawdziwego Oka Dharmy: jedno oko jest absolutne, lub puste, a drugie jest relatywnym, zjawiskowym okiem. To dwoje oczu współpracując widzi jedną rzecz. Jedno oko jest pustką, drugie oko jest formą. Ale dwoje oczu widzi tylko jedną rzecz. Zatem prawdziwa forma bez formy jest wtedy, gdy Budda trzyma podniesiony kwiat. Nic nie zostaje powiedziane. Żadna myśl nie jest zakomunikowana. Żadne uczucie – tylko trzymanie kwiatu. Prawdziwa forma bez formy. To nie polega na słowach lub literach i jest przekazywane poza pismami i sutrami. Kiedy Budda podniósł kwiat i zobaczył uśmiech Mahakashyapy, wiedział, że ten całkowicie pojął, więc rzekł: „Teraz powierzam je Mahakashyapie.” A potem, najprawdopodobniej, łzy popłynęły po obu ich twarzach.
W niektórych świątyniach, nawet tu w Ameryce, wykonuje się ceremonię zwaną segaki. Se oznacza „ofiarowanie”, a gaki „głodny duch”. Jeden ze sposobów rozumienia tej frazy polega na tym, że w trakcie ceremonii składa się ofiarę swoim zmarłym bliskim oraz tym, których nie znaliśmy, a którzy również odeszli. Ale za każdym razem, gdy wykonujemy tą ceremonię, wszyscy uczestnicy muszą zdać sobie sprawę, że to my sami najbardziej jej potrzebujemy. Ona nie dotyczy czegoś czy kogoś innego, lecz nas samych. Segaki dotyczy głodnych duchów, które są wewnątrz nas.
W kole samsary istnieje sześć sfer rzeczywistości. Jedna jest sferą głodnych duchów, inna bytów niebiańskich i dewów, jest też sfera ludzi, w której się znajdujemy (choć w gruncie rzeczy odwiedzamy wszystkie sfery od czasu do czasu) – następnie jest sfera wiecznego cierpienia, sfera duchów zwierzęcych i w końcu sfera duchów walczących. Gdy patrzymy na mandale przedstawiające koło samsary, obrazy, które zostały stworzone ponad dwa tysiące sześćset lat temu, czujemy wielką ulgę widząc, że w każdej sferze znajduje się mały Budda. Oznacza to, że wolność można znaleźć tylko w obszarach cierpienia. Właśnie w taki sposób uwalniamy się z sześciu sfer - poprzez Buddę, który już się tam znajduje. To bardzo ważne, by wiedzieć, w której sferze głównie zamieszkujemy.
Byty ze sfery głodnych duchów posiadają niezmiernie wąskie gardła, wielkości igły. Taka jest szerokość ich gardeł, podczas gdy ich brzuchy są bardzo duże i wzdęte, ponieważ głodne duchy umierają z głodu. Znajdują się więc w krańcowej potrzebie, potrzebie, która nigdy nie może zostać zaspokojona. To jest najgorsza rzecz, która manifestuje się poprzez wiele form chciwości: chciwość jedzenia, pieniędzy, snu, seksu, materialnych a nawet duchowych dóbr, chciwość uwagi. Forma głodnego ducha uniemożliwia mu zaspokojenie. A jednak, ponieważ jesteśmy ludźmi, jest dla nas bardzo ważne, by wiedzieć, jak zaznać spełnienia.
Historia związana z ceremonią segaki sięga pewnego dnia, którego Ananda, trzeci Patriarcha po Buddzie i jego kuzyn, praktykował zazen, a tu nagle pojawił się przed nim głodny duch. Wyglądał naprawdę potwornie i był krańcowo przerażający. Zaszokowanym Anandą wstrząsnęło to zjawienie się, ponieważ sądził, że jego praktyka była całkiem dobra. Głodny duch stał naprzeciw niego przez jakiś czas, aż w końcu powiedział: „W przeciągu trzech dni cała twoja dobra karma obróci się w próżnię. Byłeś w posiadaniu odrobiny dobrej karmy, ale w przeciągu trzech dni ona zniknie całkowicie. Wtedy dołączysz do naszego stanu.” Czy możecie to sobie wyobrazić?
Ananda zerwał się, pobiegł do Buddy Shakyamuniego i powiedział: „Mam pewien straszny problem” – i opowiedział Buddzie, co usłyszał od głodnego ducha. Ale okazało się, że w poprzednim życiu Budda skonsultował się z Kannon odnośnie takiego samego problemu, a ona nauczyła go, co robić, by poradzić sobie z sytuacją. „Złóż ofiarę” – powiedziała. Złóż ofiarę głodnemu duchowi. Ofiaruj jedzenie, ofiaruj wodę. I to właśnie robimy podczas jedzenia orioki. Ofiarujemy jedzenie dla głodnych duchów, ale musimy wiedzieć, że najważniejszy głodny duch zamieszkuje wewnątrz nas. Stanowi aspekt naszego własnego istnienia. Często manifestuje się jako paląca potrzeba, o której nie wiemy, jak ją uspokoić, a naszym zwykłym sposobem jest robienie wszystkiego by zaspokoić jej głód i żądania. Ale w ten sposób dajemy się złapać. Poprzez ciągłe próby zaspokojenia jej w zwykły sposób, tak naprawdę stajemy się jej niewolnikami. I tak się dzieje, dopóki nie uświadomimy sobie rzeczywistej dynamiki. Kiedy taka świadomość się pojawi i wiemy już, w jakiej sferze egzystencji się znajdowaliśmy, naszą praktyką jest złożyć ofiarę na rzecz tej sfery. W ten sposób nie staramy się jej odpędzić, ale poznać ją, przygotowujemy dla niej miejsce. Taka świadomość i działanie otwierają drogę satysfakcji. A najwyższa ofiarą, którą możemy złożyć, to pielęgnować umysł bodhi poprzez praktykę eko hensho, obracając światło uważności na nasz własny umysł.
Możecie składać taką ofiarę każdego dnia. Na przykład możecie ofiarować swój zazen. Istnieje tysiące możliwości i sposobów na składanie ofiary dla głodnych duchów. Ale bądźcie ostrożni: nie zagubcie się w tym, tak jak czasem można się zagubić w małym lub myślącym umyśle. Jedną z metod na myślenie o małym umyśle, ponieważ jego nigdy nie kończąca się aktywność tak wyczerpuje, jest widzenie go jako podobnego do głodnego ducha. On też nigdy nie może doznać całkowitego spełnienia. Pamiętajcie jednak, że im więcej uwagi poświęcacie godnemu duchowi, tym silniejszy się on staje. A im silniej staracie się nie poświęcać mu uwagi, tym bardziej potwierdzacie jego obecność. Więc, aby się nim zająć, a nie zostać pochłoniętym, wystarczy proste ofiarowanie eko hensho.
Moim najgłębszym życzeniem jest, by w jakiś sposób, gdziekolwiek jesteśmy, każdy z nas uczynił coś, co pozwoli nam na pełne zaspokojenie i zadowolenie z życia. Ponieważ niezależnie gdzie się udamy, nasz umysł uda się tam razem z nami, należy wytrenować go w jakiejś praktyce. To jest bardzo jasne. Nasz dualistyczny, zaciemniony iluzjami myślący umysł sprawia, że to staje się jasne, głodne duchy to sprawiają. Nieważne gdzie praktykujecie, tak długo jak posiadacie praktykę, silną praktykę, to wystarczy, ponieważ umysł jest równie silny. Istnieje wiele głodnych duchów w zendo, poza zendo, blisko zendo, z dala od zendo. Pojawiają się wszędzie, tak jak w Dzień Zmarłych czy Halloween. Więc potrzebujemy silnej i stałej praktyki. Nawet po urzeczywistnieniu jest ona nadal potrzebna.
Kiedy pisząc o urzeczywistnieniu Buddy, Keizan-zenji napisał poemat, który został włączony do Zapisu Przekazu Światła, zawarł w nim coś bardzo intrygującego:

Stara śliwa wydała wspaniałą gałąź,
Z czasem, przeszkadzające ciernie kwitną wszędzie.

Gdy śliwa kwitnie, pojawiają się ciernie. Róża ma kolce. Przeszkadzające ciernie kwitną wszędzie. Ale właśnie to jest miejsce, w którym coś się dla ciebie wydarza, te przeszkody są miejscem urzeczywistnienia. Więc wszędzie, czy wchodzisz czy wychodzisz, gdzie się dostajesz i skąd się wydostajesz, uważaj. Ciernie są wszędzie. Nie idź zbyt szybko ani zbyt wolno. Bo są wszędzie – ciernie starej śliwy.
By napotkać te ciernie, te głodne duchy, ten dualistyczny myślący umysł, powinniśmy praktykować w taki sposób, za którym kryje się duch, duch skarbu Prawdziwego Oka Dharmy. Wtedy nie będziemy musieli się martwić, czy robimy wszystko prawidłowo. Gdy praktykujecie w sposób zakorzeniony w tym duchu, kultywujący tego ducha we wszystkich aspektach waszego życia i dający wam dostęp do waszego własnego ducha, wtedy ten duch przeniesie was poprzez wszystko. Umysł nie może was przenieść, to wiecie. Ale praktyka zakorzeniona w takim duchu może. Inni ujrzą to i potwierdzą. To jest ten duch, który sprawia, że przeżywane życie tak porusza ludzi: sposób, w jaki rzeczy są podnoszone i odkładane z powrotem, jak są układane, jak głęboki jest rów wykopywany podczas pracy w ogrodzie, jaki ma kształt, jak kładziemy nasze sztućce na stole. Istnieje duch, który to ożywia, tak jak istnieje duch waszego siedzenia, który jest bardzo ważny. Skąd on pochodzi?
Praktyka zazen stanowi prostą i bezpośrednią rzecz. Gdy poświęcasz uwagę małemu umysłowi, on rośnie i rośnie, i rośnie. Gdy poświęcasz uwagę Wielkiemu Umysłowi, kultywujesz Wielki Umysł. Wielki Umysł jest naszym początkiem i źródłem, więc posiada ducha dawania wam tej inspiracji, której potrzebujecie. Wielki Umysł jest jedyną rzeczą, na której możecie polegać. Dzięki temu nie będziecie musieli się martwić, ani nie pozwolicie opętać się ideom zysku i osiągania, całemu temu chwytaniu tej jedynej, specjalnej rzeczy, która was zaspokoi i uratuje wam życie, nawet gdyby tą rzeczą miał być przekaz Prawdziwego Oka Dharmy.
Kiedyś, podczas dyskusji o przekazie, jeden ze studentów zapytał mnie: „Czy możemy uchwycić przekaz?” Powiedziałem mu: „Może nie w taki sposób, w jaki o tym mówisz.” Powiedziałem to, ponieważ w momencie, gdy ma miejsce przekaz, jesteś przekazem. Więc nie jest to jak chwytanie czegoś, nie ma nic do uchwycenia. Jak można uchwycić nicość? Więc jesteś po prostu otwarty, by przyjmować. Oko skarbu jest otwarte. Cokolwiek się przed nim pojawi, jest widziane, jak w lustrze. Kiedy zieleń pojawia się przed lustrem, lustro odbija zieleń. Więc powinniście siedzieć, i cokolwiek pojawia się przed wami, to jest to, bez żadnych interpretacji, bez projekcji, ponieważ nie ma żadnej korzyści płynącej z tych projekcji i interpretacji – w zasadzie odwrotnie, one wyciskają z nas życie. Jest tak wiele myśli o tak wielu sprawach, które oddzielają nas od naszego życia i rozdzielają ze wszystkim, co jest już tutaj. Więc nie chwytając, nie chwytając, po prostu otwórz oczy i odwróć światło świadomości do wewnątrz na swój umysł. To właśnie jest sam skarb.

 

tłumaczyła Agata Sobiecka