Otwórz drzwi i się zadziw

 

Idę, siedzę, stawiam stopy na ziemi, siedzę za kierownicą samochodu, rozmawiam, włączam światło, wchodzę i wychodzę z windy, jem, czytam, patrzę na świat, czuję wiatr i temperaturę powietrza. Wielka maszyneria świata i mojego ciała, wszystkie cuda Wszechświata są w tych czynnościach.


Otwieram drzwi: patrzę na klamkę, podnoszę klucz i wkładam do zamka, przekręcam klucz, słyszę delikatny brzęk metalu i skrzypienie przekręcanego mechanizmu zamka. Jeden obrót, drugi obrót. Zamek otworzony, z kluczem trzymanym dwoma palcami, otwieram drzwi. Kładę rękę na klamce, naciskam, przyciągam drzwi do siebie, lekko uchylam, potem otwieram. Przede mną pojawia się cały nowy świat mieszkania: jego zapachy, temperatura, światło. Wchodzę. Zdejmuję kurtkę, wieszam na wieszaku, odstawiam torbę, zdejmuję buty.

 


Cały, wielki, bezczasowy świat otwierania drzwi, chodzenia, patrzenia. Kiedy czasem uda mi się skoncentrować na tych prostych czynnościach bez reszty, kiedy czasem uda mi się dać pochłonąć przez te czynności bez reszty, bez jednej myśli. Kiedy czasem uda mi się być dokładnie tylko tą czynnością, tylko otwieraniem drzwi, tylko przekręcaniem klucza. Kiedy czasem mi się to uda, wtedy znika cały czas, cały świat. Wszystko trwa w bezruchu i staje się Absolutem samym, poza tym co robię nie ma nic więcej. Jest tylko przekręcanie klucza w zamku. W tej jednej chwili nie ma nic innego, jest tylko ręką na klamce. Poza Absolutem nie ma nic, poza kładzeniem ręki na klamce nie ma nic. W kładzeniu ręki na klamce jest wszystko. Wszystko jest idealne i takie jakie jest. Jedna chwila kiedy otwieram drzwi z pustą głową i pełną świadomością otwierania, jest chwilą, kiedy znikam, która starcza na resztę dnia, tygodnia, miesiąca, roku.

 

 

KAI IN