Sztuka spadania

 

Sztuka spadania

 

Zaczęło się rano, tuż po przebudzeniu. Wstać i co zrobić? Kompletnie nie ma po co wstawać. Wszystko jest puste. Są różne rzeczy do zrobienia: sprzątanie, śniadanie, mycie, rozmowy, spotkania. Nawet praca jest do zrobienia. Tylko, że nie ma w tym podstawy, nie ma najzwyczajniej sensu. Znaczy jest sens, bo trzeba jeść, trzeba sprzątać, organizować życie. Ale nie ma sensu. Minie dzień, ja nie mam pojęcia o co tu chodzi.

 

Zanurzam się zatem w czynności, które same sobie nadają znaczenie i sens. Wolno robię kawę, przyglądam się filiżance, nalewam wodę, naciskam guzik, coś tam syczy, kawa się leje. Pięciominutowy sens znaleziony, ale być może to i tak nie ma sensu. W tym braku sensu na chwilę odnajduję sens i już lepiej. Ale i to uczucie mija i znowu spadam w niczym nie mając oparcia. Przeszukuję głowę, żeby znaleźć mądre cytaty i wskazania jak żyć, żeby mieć jakieś w czymś oparcie. Przychodzą mi różne rzeczy do głowy. Znowu chwila spokoju, że wszystko jest OK. Spokój i pewność trwają chwilę. Potem znowu spadam w pustkę, w brak odpowiedzi na najważniejsze pytania. Może ten brak to jest to, o co chodzi? Znowu mi lepiej. Znalazłem odpowiedź. Niestety mija i znowu pusto i spadam jeszcze dalej. Trudno nie mam wyboru. Dziś będę spadał. A potem pójdę do fryzjera.

 

 

KAI IN