Idę do kina

 

Idę do kina


Jutro wybieram się do kina. Tytułu filmu nie znam. Wiem tylko, że jest to historia mężczyzny w średnim wieku, któremu w ciągu jednego dnia splatają się trzy wątki fabularne. Po pierwsze jest to historia o szefie prężnej, małej firmy rozdartej pomiędzy gwałtownym wzrostem a możliwością natychmiastowego pogrążenia z powodu kontroli fiskalnej. Zderzenie to z pewnością zaowocuje mnóstwem zwrotów akcji i silnymi emocjami. Po drugie śledzimy kryzys wieku średniego bohatera i kwestionowanie całego dotychczasowego życia. Widzimy jak to co wydaje się być osiągnięciem i opoką rozsypuje się w pył. A znowu coś co wydawało się kompletnie nieważne i poboczne staje się osnową życia. Po trzecie wreszcie z postrzępionej tkanki codzienności wyziera Absolut. Niby zwykłe zdarzenia, banalne, ale jednak mają drugie dno, niosą powiew wszechświata i Absolutu.

 

Najciekawsze jednak jest co innego. Kino to jest bardzo innowacyjne. Bilet nic nie kosztuje. Film zrobiony jest taką techniką, że ma się wrażenie rzeczywistego uczestnictwa w akcji. Prawdę mówiąc uczestniczy się w tym filmie. Akcja dzieje się w czasie rzeczywistym już od ponad czterdziestu lat i potrwa pewno jeszcze z dwadzieścia kolejnych. A do tego, jutro, pojutrze, i tak dalej są kolejne seanse.

 

 

Niestety nie wiem jak kogoś zaprosić do wspólnego oglądania.

 

 

KAI IN