ACHTUNG MINEN

 

Na jednej z Wysp Nonsensu było tak dużo samochodów, że trwały w bezruchu, pierdząc spalinami, a ludzie przemieszczali się skacząc po ich dachach. To scena  z komiksów o Tytusie.  „Co Ci przypomina, co Ci przypomina, widok znajomy ten...”

 

I po wakacjach.  Koniki wróciły do betonowo-żelaznych boksów, my z Ciapkiem do mieszkania w kamienicy. Do pracy jeździmy rowerem. To znaczy – ja jadę, kręcąc niespiesznie pedałami, piesek biegnie obok. Większa część trasy płynie szczęśliwie rowerową ścieżką, ale i tak „ trzeba mieć oczy dookoła głowy”. Wielu przechodniów istniejące od niedawna drogi dla rowerów traktuje jak chodniki, samochodziarze zaś albo się spieszą, albo szukają miejsc do parkowania, albo – coraz częściej – tkwią w tzw. korkach, trąbiąc, bluzgając, wściekli i nieprzytomni. Istny komiks z Tytusem.

 

Z wakacji obrazek. Szosa na Kaszubach, wąska, kręta, kucyk bryczkę dwukołową ciągnie, kłusikiem, stępa, niespiesznie. Z kumplem Galem jedziem po zakupy. Od czasu do czasu samochód nas mija. Na ogół powoli, twarze życzliwe, uśmiechnięte. Ale na przestrzeni kilku kilometrów spotykamy też kilku szaleńców: wariacka prędkość, mijanie „na ciągłej”, klaksony... Drugi taki z naprzeciwka – murowana  kaplica. Nie dziwi mnie już ilość śmiertelnych na polskich szosach wypadków.

 

W czasach tzw. komuny wydawaliśmy nielegalne czasopisma. Gal, wizjoner, jak się okazuje, narysował wówczas, co następuje: obskurny mur z tablicą „ulica Lecha Wałęsy”, idąca gdzieś kobiecina, za rynną  tajniak z krótkofalówką: „Zorro do Kmicica, Genowefa Grzyb nie przerwała, powtarzam, nie przerwała, over”...


Kolega Skiba wyżywał się ongiś w pisemku pt. „Przegięcie pały”, z polityków maści wszelakiej dworował, nieprawdopodobne (zdawałoby się) scenariusze kreślił. Tymczasem wszystko się spełniło, spełnia, do potęgi rozkręca, strach dowcipy wymyślać. I dlatego tak naprawdę każdy błazen jest bardzo smutny. ACHTUNG MINEN!

 

Uważajmy, kurde mole. Nasze odjazdy się spełniają. Loty w kosmos i podwodne żeglugi Juliusza Vernea, przygody Tytusa Papcia Chmiela, wizje Orwella, polityczne żarty - „przegięcia pały” sprzed dwudziestu lat – tworzą dziś tzw. namacalną rzeczywistość. Czy na pewno rzeczywistość? Miewamy z Ciapkiem wątpliwości.

 

W umysłach spieszących się gdzieś, współczesnych ludzi panuje totalny łomot, w telewizorach roi się od horrorów science fiction, zbrodni, reklamowych i politycznych kłamstw, porażającej głupoty.  Czy takie mają być zarodki naszej przyszłości?


Śnię często o drewnianej chałupie. Sęki w stołowym blacie, piec, kręta ścieżka do studni. Mnóstwo przestrzeni i spokoju, zero lęku i pośpiechu.  Póki co śmigamy z Ciapkiem po rowerowej ścieżce.  Trzeba bardzo uważać. Od czasu do czasu siadam w zendo, twarzą do ściany i „oddech wymiata umysł”.

                              „Kiedy kończą się
                                wszystkie myśli
                                niepostrzeżenie umykam
                                w las i zbieram
                                całe garście tasznika.
                                Podobnie do małego strumyka
                                który cierpliwie płynie
                                przez omszałe szczeliny
                                powoli staję się
                                jasny i przezroczysty.”
                                                    
                                                         Ryokan

 

Moc pozdrowień. Bywajcie!

 

MIN NIET.