Wolność

 

Czym jest wolność?

 

Napisać cokolwiek na taki temat to samobójstwo. Zwłaszcza jak się ma trochę lat, jakieś wykształcenie. Bo po pierwsze, temat wyświechtany do granic możliwości. Po drugie, ilość książek i wypowiedzi ludzi znacznie mądrzejszych, całe multum. Żeby coś napisać odkrywczego, bibliografia powinna liczyć jakieś dwie setki publikacji. Po trzecie, życie jakie mam za sobą i różne doświadczenia tegoż życia, komplikują materię niepomiernie. Jak choćby takie spostrzeżenie, poparte zresztą wieloma badaniami i eksperymentami, że w życiu najczęściej miałem iluzję wolnego wyboru. Po czwarte wreszcie, intelekt może uzasadnić dowolne stanowisko i znaleźć sporo argumentów za każdym z nich. Nawet jeśli są to idee całkiem przeciwstawne sobie.

 

No ale taką relację ze stanu umysłu zrobię, na śmieszność się narażając. I tyle.

 

Do rzeczy.

 

Jak zrozumieć wiatr wolności będąc miotanym przez różne uczucia, różne sytuacje? Jakaż to wolność jeśli pewne zdarzenia automatycznie strącają mnie na dno rozpaczy, inne wynoszą na szczyty? Jaka to wolność kiedy większość moich reakcji jest automatyczna? Jakaż to wolność robota? Właściwie kto tę wolność ma odczuwać? Że im więcej opcji do wyboru tym bardziej wolny jestem, ale przecież i tak wtedy, przy całym mnóstwie opcji, wybór będzie podyktowany w dużej mierze, czymś czego i tak nie rozumiem.

 

A jednak…

 

W sposób absolutnie nieskrępowany i wolny czuję życie takie jest. Raz smutek i samotność. Przygnębienie i rozpacz. Znowu kiedy indziej, nuda i lenistwo. Potem radość i szczęście. Znowu samotność. Tak dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą, sekunda za sekundą. Absolutna wolność żeglowania po oceanie uczuć, sytuacji, zdarzeń, ludzi, porażek i sukcesów. Jak malutka łódka rzucana falami na szczyt i w przepaść. W lewo i w prawo. A z przodu, z tyłu, z góry i z dołu wielka otwarta przestrzeń oceanu.

 

Absolutna i piękna swoboda ptaka niesionego wiatrem, poddającego się porywom ciepłych i zimnych prądów. Cały świat jest we mnie, a ja jestem całym światem. Wszystko bez wyjątku przepływa przeze mnie. Nic nie zostaje na zewnątrz. A wokół przestworza nieskończone.

 

Kiedy idę przez las, to nie wiem czy to las idzie przeze mnie, czy ja idę przez las. Kiedy jadę samochodem, to nie wiem czy samochód stoi, a droga pod nim się przesuwa, czy też droga stoi, a samochód po niej się przesuwa. Kiedy jestem smutny, to nie wiem czy to ja się smucę, czy też smutek, się przeze mnie smuci. Kiedy rozmawiam to nie wiem czy to ja rozmawiam, czy rozmowa sama na chwilę przystanęła pomiędzy mną a kimś jeszcze.

 

Wolność to przeźroczystość dla życia. To stan, kiedy nic nie zakłóca tego co jest, cokolwiek jest. Akceptacja tego co się dzieje, smakowanie tego co się zdarza. Przyglądanie nieustannym zmianom form, oceanowi życia. Kiedy tak się jest, wtedy się ma wszystko, całą pełnię, od czarnego do białego, przez wszystkie kolory. Wolność to bycie naraz ze wszystkim, we wszystkim.

 

Tak sobie kombinuję.

 

KAI IN