Na kąpiel Maleńkiego Buddy

 

Mowa Dharmy wygłoszona przez Roshiego Kwonga podczas Sesshin Urodzin Buddy, 13 kwietnia 2007

 

Za parę dni będziemy obchodzić uroczystość urodzin Buddy. Tworzymy gniazdo, jaskinię pustki, by się przygotować do uroczystości. Z upływem lat myślę, że to wprawdzie jest uroczystość, ale i coś znacznie więcej, niż w ogóle potrafimy sobie wyobrazić. Jak słowa, które właśnie śpiewaliśmy, „Darmy nieporównywalnie głębokie i nieskończenie subtelne…” wydobywają doniosłość tego, czego dokonał Dogen i co przyniósł ze sobą z Chin, o czym traktuje książka Eihei Koroku, Dogen’s Extensive Record. Kiedy zaczynamy czytać, nasz umysł grzęźnie. Mamy wrażenie, że nic nie rozumiemy – a równocześnie jest pojawia się rozumienie, które wykracza poza słowa. Jak można by napisać tak grubą książkę nie mając pewnego rodzaju rozumienia i nawet czegoś poza, ponad rozumieniem? Nacisk kładziony jest zawsze na pojedynczą kwestię. Co roku pisał o swoim nauczycielu i innych patriarchach, np. o Wanshi, gdy udzielał tych krótkich mów. Ta dyskusja odbyła się w 1247 roku, to jest 760 lat temu, ale wciąż pozostaje aktualna. Dogen codziennie stawał przed zgromadzeniem i wygłaszał parę słów. To jego 236 mowa. Nie wiem, czy wygłaszał je spontanicznie, czy po prostu płynęły mu z ust, czy też je planował, lecz w tych zwięzłych tekstach widzisz ślady dawnych patriarchów, tego, co mówili i tego, jak rozumiał ich Dogen. On im też stawia wyzwanie – myślę, że to świetnie – gdyż z głębi duchowego przebudzenia możesz stwierdzić „Może ten Roshi nie ma racji.” (śmiech), zawsze jednak w skromny sposób, zawsze z jakąś konkluzją, która odzwierciedla twój wzrost i twoją ewolucję.
Choć miał nauczycieli pochodzących ze szkoły Rinzai – Myozen był spadkobiercą Eisaia, a Dogen przeszedł trening w świątyni Eisaia na krótko przed jego śmiercią. Eisai był jednym z pierwszych nauczycieli, którzy sprowadzili zen Rinzai do Japonii. Dogen poznał również Myozena, który został jego nauczycielem i z którym wspólnie podróżowali do Chin. Myozen odebrał trening Rinzai, był więc obeznany z koanami. A tu Dogen, choć studiował koany, w Genjo Koan obala system koanów, co jest godne podziwu. Wstał i powiedział „To nie za sprawą narzędzi i metod stajesz się oświecony”, ale w codziennych relacjach odnajdziesz swój koan i dowiesz się, jak uczestniczyć. To sprawa codziennego życia, jak Genjo Koan – chodzi o naszą codzienność. Na to kładł nacisk. Tak więc mówimy o Rozprawie Dharmicznej 236.
„Na kąpiel Maleńkiego Buddy”. Gdy Mistrz zen Wanshi był opatem Tiantong, powiedział „Gdy czysta woda pustki natury Ja i świetliste ciało świata Dharmy odróżniają się tylko nieznacznie, człowiek ów się rodzi”.
„Czysta woda pustki”. To nieskazitelne – nic nie może tego skalać. To niezniszczalne. I „[czysta woda pustki] natury Ja” – pamiętacie, jak w czasie ceremonii Dziukaj wymieniałem Dziesięć Wskazań? Te Dziesięć Wskazań to określenia naszej niepojęcie cudownej natury Ja. „Według instrukcji, otrzymać to przekazać.”  Kiedy coś dostajesz, nie pozostaje ci nic innego, niż to przekazać. To nie twoje. I oczywiście „przekazać to przebudzić się. A przebudzić umysł Buddy to prawdziwe Dziukaj. Każde ze wskazań to opis Jednego Umysłu, który jest zawsze z nami”. Więc zamiast mówić „Nie zabijaj”, „Nie kradnij”, itd., twierdzimy, że natura Ja jest niepojęcie cudowna; w wiecznej Dharmie niewzbudzanie obrazu wygaszenia nazywane jest niezabijaniem. Natura Ja jest niepojęcie cudowna; w nieuchwytnej Dharmie nieprzywoływanie myśli o zysku nazywane jest niekradzeniem. Natura Ja jest niepojęcie cudowna; w dharmie nieprzywiązania niewzbudzanie obrazu przywiązania nazywane jest niebyciem chciwym. Natura Ja jest niepojęcie cudowna; w niewyjaśnianej dharmie nieobjaśnianie słów nazywane jest niekłamaniem. Natura Ja jest niepojęcie cudowna; w z natury czystej Dharmie, niewzbudzanie niewiedzy nazywane jest niebyciem zatrutym. To tylko określenia natury Ja.
Wszystkie imiona Dharmy to wyraz natury Ja; muszą być ich miliony. Kiedy więc Dogen mówi „Czysta woda pustki” – to to jest natura Ja: twoja natura Ja. I „Świetliste Ciało” – to Dharmakaja.
„Gdy czysta woda pustki natury Ja i świetliste ciało świata Dharmy odróżniają się tylko nieznacznie, człowiek ów się rodzi. Zmywając kurz z ciała, dzięki wspaniałemu dotykowi tej wody, wyraża czyste urzeczywistnienie. […] Jak zatem możesz wrócić, by być przy nas dziś, w urodziny? Tego dnia 2000 lat temu wskazał niebo i ziemię, i wydał ryk lwa. Yunmen został na wojnie myśląc o wielkim pokoju, co wyraził mówiąc, że zabije maleńkiego Buddę i jak nic nakarmi nim psy”. Co to znaczy? Zabij ideę maleńkiego Buddy w kimś innym.
„To właśnie jest wskazywaniem na wschód i nazywaniem go zachodem, zmianą nieistnienia w istnienie, chociaż wylewam na ciebie brudną wodę.” Ponieważ ciało jest czyste – pamiętacie opowieść o kurzu na lustrze? Huineng? Ciało to lustro. Dlatego on mówi o brudnej wodzie. „Chociaż wylewam na ciebie brudną wodę, proszę, nie złość się na mnie. Teraz, gdy cię widzę, jak mnie przyjmiesz? Budda rzekł: „Nieodbieranie żadnych wrażeń nazywane jest właściwym odbieraniem.” Tytuł tej dysputy to „Nieodbieranie wrażeń i odnowiona życiodajna ścieżka.”
Dogen kontynuuje: „Jeśli w ten sposób praktykujesz, każda kropla pada w ten sam punkt.” Nic w tym świecie nie równa się praktyce Zen. Wracajmy: „Proszę, nie złość się na mnie. Teraz, gdy cię widzę, jak mnie przyjmiesz? Nieodbieranie wrażeń zwane jest „właściwym odbieraniem”. Nim coś powiesz o wodzie, woda cię zalewa – nim powiesz, że jest zimna, że jest gorąca, że jest mokra – nieodbieranie żadnych wrażeń – nazywa się to właściwym odbieraniem. Właściwe odbieranie znane jest również jako samadhi. To odbieranie pozytywnych, negatywnych i obojętnych wrażeń w taki sam sposób, ze spokojnym umysłem. To jest samadhi. Nie tylko w zendo, ale w całym naszym życiu, w całym naszym świecie. W niedzielę ta sala wypełni się rozmawiającymi ludźmi, dzieci będą biegały dokoła i darły się (śmieje się) na świat, targowisko – jeżeli tak praktykujesz, jeżeli jesteś świadomy wydarzeń i sytuacji, każda kropla wody pada dokładnie w to samo miejsce. Przypomnijcie sobie Panga, który był świeckim chińskim mistrzem zen, którego cała rodzina była oświecona – pewnego dnia zebrał wszystkie swoje rzeczy i cisnął je do jeziora. Książki, wszystko. Szedł kiedyś z uczniem i zaczęło padać. Pang powiedział: „To cudowne – wszystkie płatki śniegu padają w jedno miejsce”. Uczeń spytał: „Gdzie może być to jedno miejsce?” Pang huknął go w czoło. To się zawsze sprowadza do jednej rzeczy, jednej osoby.
Później Dogen komentuje: „Chociaż starożytny Budda, Wanshi, tak powiedział, jak mógłbym mówić o prawdziwym znaczeniu tych narodzin? Upuszczanie ciała pod postacią dziesięciu tysięcy form.” Jak pamiętacie, Dogen został oświecony w zendo Tiantong, kiedy mnich obok zasypiał. Siedzieli wiele godzin tego wieczora i nauczyciel Dogena, Tendo Njodzio podszedł do zasypiającego mnicha. Powiedział „Zasypianie to nie zazen. Umysł i ciało są upuszczane/odpadają”.
„Upuszczanie ciała i umysłu pod postacią dziesięciu tysięcy form.” We wszystkim, wszędzie. On oczywiście miał warunki do tych narodzin. W pojedynczej barwie przemiany ciała zobaczył odnowioną życiodajną ścieżkę. Jakie jest prawdziwe znaczenie kąpania Maleńkiego Buddy? Po długiej pauzie Dogen rzekł: „Trzymając razem części połamanego drewnianego czerpaka polewamy jego głowę wodą, by wykąpać ciało Tatagathy.”
Choćbyśmy byli silni, choćbyśmy byli słabi, to i tak jesteśmy czerpakiem, trzymamy razem części naszego połamanego czerpaka, nasze kawałki i fragmenty, i tak czyniąc kąpiemy ciało Buddy.

 

Tłumaczenie: Michał Czernuszczyk