|
sam na sam
twarzą w twarz
z bóstwem
całe niebo w blasku
umysł burzy
……
pomalutku pomalutku
żółtymi krokami
idzie jesień
jacy ludzie są szczęśliwi dzisiaj
wiatr niesie
melodię pustelnika
.......
deszcz
parasole się mijają
na ulicy
dzień dobry
ukłony
.......
wyglądam jak słonecznik
swojej drogi
kwiat uwięziony w drucie
niewolnik
fale mnie wymywają
oczyszcza wielki księżyc
co dalej
..............
chwile ciszy nas zespawały
krzyk istnienia
mnie obudził
/session w zendo/
......
stara śliwa rozkwita
mróz w listopadzie
kwiaty wirują wszędzie
..............
białe kruki
na czarnym śniegu
niosą wolność
moje – twoje ja
zgasło
...............
obudziłam się wczesnym rankiem
doszczętnie
bez złudzeń
pora wstawać
6.15
śnieg sypie
.......
Słońce wdziera się pod poduszkę
dzień wstaje
bez mej zgody
.......
mróz wymraża wszystko
nawet rany
łzy stają na wietrze
.......
bezbronni na śniegu
przed skażonym
oceanem mądrości
.......
Dlaczego Boże nie chcesz
mnie ocalić
sam
.......
enter
zatwierdzić siebie
klawiszem miłości |