Studiowanie tekstu

 

Witajcie,


w najblizszą sobotę - 11 października- zapraszamy do naszego zendo w Sopocie na kolejne studiowanie tekstu.

Tym razem ja proponuję fragment z książki Roshiego Kosho Uchiyamy - tekst poniżej.

 

Ale najpierw trochę historii.

Kosho Uchiyama (1912-1999) był uczniem Roshiego Kodo Sawaki (1880-1965) - słynnego mistrza zen. Rōshi Kōdō Sawaki został opatem Antaiji w 1949 roku. W tym czasie świątynia była położona w północnej części Kyoto. Rōshi Sawaki był mistrzem zen, który przywrócił zdegenerowany Zen XX wieku do jego korzeni, czyli praktyki zazen bez oczekiwania zysku. Wraz ze swoim uczniem Rōshim Kōshō Uchiyama, przekształcił Antai-ji z miejsca  intelektualnych studiów tekstów, w miejsce praktyki Zen opartej na czystym Zazen. Rōshi Uchiyama, który został wyświęcony na mnicha w 1941 przez Rōshiego Kōdō Sawaki, przez wiele lat zastepował mistrza i prowadził sesshiny w Antai-ji w czasie, gdy Rōshi Sawaki podróżował po całej Japonii.

W 1962 roku z powodu choroby nóg, Rōshi Sawaki w końcu osiadł w Antaiji. Aż do jego śmierci w grudniu 1965 roku opiekował się nim Rōshi Uchiyama. Zamiast zwyczajowych ceremonii pogrzebowych, Rōshi Uchiyama zdecydował się poprowadzić 49-dniowe sesshin poświęcone pamięci Rōshiego Sawaki. W ten sposób podkreślił wagę, jaką przykładał Rōshi Sawaki do zazen, które nie może być zastąpione przez rytuały i ceremonie. 49-dniowe sesshin było także początkiem nowego rodzaju sesshin w "stylu Antai-ji" tzw. sesshin bez zabawek: bez wykładów, bez recytacji sutr, bez rozmów, bez kyosaku, bez samu.

 

więcej info i w ogóle ciekawa stronka: http://antaiji.dogen-zen.de/pol/index.shtml

 

Zaczynamy medytacją jak zawsze o 18.00, a studiowanie tekstu po drugiej rundzie zazen, czyli ok. 19.10.
wstęp wolny, datek na sanghę mile widziany :)
zapraszamy!
gassio
Ewa

 

Sesshin bez zabawek

Kosho Uchiyama
Fragment z książki „Otwieranie dłoni myśli.”

 

Chciałbym kontynuować objaśnianie istoty zazen i zgodnej z zazen postawy życiowej poprzez przyjrzenie się intensywnym odosobnieniom zen, czyli sesshin, oraz temu, czego można dzięki nim doświadczyć. Słowo sesshin znaczy „dotykać lub słuchać umysłu”. Odosobnienia takie składają się z kilku dni poświęconych niemal wyłącznie na zazen.

 

Gdy w 1965 roku zmarł mój nauczyciel Roshi Sawaki, zacząłem prowadzić w Antaiji comiesięczne pięciodniowe sesshin. Nie odbywają się one tylko w lutym, ze względu na zimno, ani w sierpniu, ze względu na wielkie upały, a w lipcu i wrześniu trwają tylko trzy dni. Plan dnia podczas takich sesshin obejmuje po prostu czternaście kolejnych okresów zazen, przedzielonych krótszymi okresami medytacji zen podczas chodzenia (kinhin), co trwa od czwartej rano do dziewiątej wieczór. W ciągu dnia są trzy posiłki, a po każdym z nich półgodzinna przerwa, kiedy wszyscy zajmują się własnymi potrzebami. W Antaiji każdy okres zazen trwa pięćdziesiąt minut, podczas gdy w wielu innych klasztorach i ośrodkach okresy takie trwają trzydzieści lub czterdzieści minut. Sesshin w Antaiji odznaczają się dwiema szczególnymi cechami. Po pierwsze, nie ma absolutnie żadnych rozmów. Nie ma powitań, życia towarzyskiego ani nawet odbywającego się o określonych porach w świątyniach śpiewania sutr. Zazwyczaj osoba prowadząca świątynię zen w tradycji Soto nie siedzi zwrócona twarzą do ściany, lecz w kierunku mnichów lub praktykujących, aby ich nadzorować, ja jednak zawsze siedzę twarzą do ściany wraz z innymi. To są główne cechy wyróżniające sesshin w Antaiji. Do tych zasad dodaje się tylko jedno zalecenie – aby przykładać się do praktyki, nie zważając na kogokolwiek innego. Ten styl ukształtował się w wyniku doświadczeń nabytych podczas wielu innych rodzajów sesshin, i ja kontynuuję tę praktykę od 1965 roku, uważam bowiem, że w ten sposób najściślej wprowadzane są w życie słowa Roshiego Sawakiego: „Zazen to jaźń czyniąca sobą siebie”.

 

Tych pięć dni spędzanych w absolutnym milczeniu ma pomóc każdemu stać się swoją jaźnią, będącą niczym innym, jak uniwersalną jaźnią, bez angażowania się w życie towarzyskie czy zwracania uwagi na innych. Co więcej, to nieprzerwane milczenie czyni z tych pięciu dni jeden ciągły okres zazen. Nie używamy kyosaku, kija służącego w wielu świątyniach zen do budzenia tych, którzy przysypiają. Ponieważ wszystko odkładamy i siadamy twarzą do ściany, będąc podczas zazen tylko sobą, może pojawić się uczucie okropnej nudy. Gdyby robiony był obchód z kyosaku, stałoby się ono zabawką służącą do rozpraszania tej nudy. Na przykład ktoś siedząc spokojnie i słysząc obchód z kyosaku, może zacząć myśleć o tym, że jego postawa jest doskonała i nie ma powodu, aby być uderzonym. Może też pojawić się myśl, że popołudniowe godziny siedzenia niemiłosiernie się dłużą, więc aby czas jakoś szybciej zleciał, można by doprowadzić do tego, żeby zostać uderzonym.

 

Wydaje mi się, że całe życie spędzamy na bawieniu się zabawkami. To się zaczyna tuż po urodzeniu. Pierwszą zabawką jest smoczek butelki z mlekiem. Gdy trochę podrośniemy, są to lalki i pluszowe misie. Potem zestawy modelarskie, aparaty fotograficzne i samo-chody. W wieku dorastania zaczynamy interesować się seksem, potem są studia i badania naukowe, rywalizacja i sporty, a także ożywiona działalność w biznesie i może nawet dążenie do zdobycia sławy. To wszystko jest tylko bawieniem się zabawkami! Aż do samej śmierci wymieniamy jedną zabawkę na inną, spędzając całe życie na tego rodzaju zabawie.

 

Uprawianie zazen oznacza urzeczywistnianie prawdy życia. Zazen to jaźń będąca tylko jaźnią wszechświata, bez żadnego bawienia się zabawkami. Zazen przypomina chwilę tuż przed śmiercią, kiedy wszystkie zabawki zostają nam odebrane. Nawet wtedy jednak rozglądamy się za czymś do zabawy, choćby tylko przez chwilę.
Co robić, gdy podczas sesshin w Antaiji poczujemy senność? Jeśli celem kyosaku jest usunięcie senności, to gdy nie jest używane, trudno powstrzymać się od zasypiania. Nie ma jednak powodu do zmartwień – nie ma absolutnie nikogo, kto przesypiałby całe siedemdziesiąt godzin zazen podczas pięciodniowego sesshin! Nieuchronnie w którejś chwili człowiek się budzi. Skoro jest to nasza własna praktyka, po prostu praktykujemy zazen z pełnym zaangażowaniem. Zazen nie jest czymś, do czego powinno się ludzi zmuszać. Jest to praktyka, którą wykonuje się samemu, jako jaźń będąca tylko jaźnią.

 

Mogą być takie chwile, w których jesteście rozbudzeni, ale strasznie znudzeni. Aby czas się nie dłużył, możecie zacząć o czymś myśleć, traktując to jako rozrywkę. Mimo iż jest to wasza własna praktyka i bezsensowne jest w taki sposób marnotrawić czas, czasem tak się dzieje. Jeśli jednak jesteście zdrowi na umyśle, nie będziecie w stanie tak fantazjować w nieskończoność – na sesshin, gdzie panuje ciągłe milczenie i są długie, nieprzerwane godziny zazen, mielibyście wrażenie, że wariujecie. Zdrowy umysł nie jest w stanie borykać się z jedną złudną myślą przez długi czas. W końcu sami zdacie sobie sprawę, że najwygodniej jest puszczać złudzenia i dążyć do solidnej postawy zazen. Innymi słowy, te sesshin polegają po prostu na siedzeniu jako jaźń będąca tylko jaźnią, bez żadnych zewnętrznych ograniczeń. Dlatego nie sposób nie wrócić do tej jaźni będącej tylko jaźnią, tylko życiem toczącym się tu i teraz, jaźni nieporuszanej przez złudne myśli.

 

Jak powiedziałem, siedzę zwrócony twarzą do ściany, jak wszyscy inni w sali do zazen. Likwiduje to relację między nami, polegającą na istnieniu obserwatora i obserwowanych. Gdybym siedział z zamiarem obserwowania wszystkich innych, to robiłbym tylko to i straciłbym z oczu własne zazen. Poza tym gdyby wszyscy byli świadomi, że są obserwowani, stałoby się to zazen uprawianym w ramach dychotomii „ja” i „inni”, nie będąc już zazen, które jest naprawdę jaźnią będącą tylko jaźnią. Muszę kontynuować własną praktykę zazen, podczas gdy inni muszą uprawiać własne zazen jako jaźń będąca tylko prawdziwą jaźnią.

 

Podczas sesshin nie są udzielane żadne instrukcje odnośnie zazen, więc aby praktyka przebiegała poprawnie, trzeba już wcześniej rozumieć, jakie powinno być odpowiednie nastawienie psychiczne. Mam nadzieję, że ludzie wybierający się na sesshin będą to wiedzieć. Jeśli nadal mają jakieś pytania, to mogą odwiedzić jakiegoś nauczyciela zen i zadać je poza okresem sesshin.

 

Osoba, która postanawia uprawiać zazen po przeczytaniu moich objaśnień, ma całkiem inne nastawienie od kogoś, kto przychodzi i siedzi w zazen bez tej wiedzy. Jest też wielu ludzi, którym zależy na zrozumieniu intelektualnym, to znaczy ich umysły są przepełnione rozbudowanymi teoriami. Są przywiązani do swych poglądów i po to, aby mogli zrozumieć poprzez własne doświadczenie, że zazen to nie teoria – że jest to coś, co się faktycznie robi – skłaniam ich do bezpośredniego zanurzenia się w tę całkowitą ciszę praktyki zazen.


Tłumaczenie z języka angielskiego: Jacek Majewski
Tytuł oryginału: „Opening the Hand of Thought”
więcej info na temat książki:
http://www.mahajana.net/events/2008/07/ksiazka_kosho_uchiyamy.php