Sutra Diamentowa i Hui-Neng

 

Mowa Dharmy Jakusho Kwong Roshi'ego wygłoszona w marcu 2009 na Górze Sonoma.

 

Gatha, którą właśnie odśpiewaliśmy nie jest przeznaczona dla mnie, lecz dla każdego z was. Jesteście tacy sami jak Buddowie i bodhisattwowie. Jedyna trudność tkwi w tym, że jeszcze nie zdajecie sobie z tego sprawy. To jest najcenniejsza rzecz, jaką możecie zrobić w ciągu całego waszego życia.
Trwającą recesję, czy też raczej depresję, odczuwamy zarówno mentalnie, jak i fizycznie. Tymczasem Bodhidharma przetrwał prześladowania, rewolucje i głód. Naprawdę jeszcze nie sięgnęliśmy dna. Sądzę, że do dna, którego doświadczamy, mają zastosowanie słowa Roshiego Uchiyamy. Zysk jest stratą. Strata jest zyskiem. Gdy tracimy poczucie wygody w życiu, zwłaszcza w Ameryce, w Kalifornii, gdy tracimy możliwość robienia wszystkiego, czego pragniemy, niezależnie od warunków zewnętrznych, musimy zobaczyć, jak to wpływa na nas, na nasze rodziny i na nasz wszechświat.
Ktoś niedawno powiedział, że naukowcy przeprowadzili badania na temat wiosennego przesunięcia czasu. Indianie odmówili brania w nim udziału. To przesunięcie czasu wywiera na nas bardzo subtelny wpływ. Wkrada się w codzienne życie. W rezultacie ludzie powodują więcej wypadków samochodowych i częściej chorują. Naukowcy mówią, że próbując zyskać jedną godzinę, powodujemy więcej wypadków, a mimo to nasze ego się nie zmienia, ego zaprzecza realności tych wydarzeń.
Wiosną będziemy studiować „Sutrę Diamentową i Sutrę Hui-Nenga”.(1) Hui-Neng został Szóstym Patriarchą Chin, chociaż nie umiał czytać ani pisać, był istotą ludzką. Jako młody mnich przez wiele lat byłem zafascynowany jego historią, tak zafascynowany, że czytałem ją w kółko. Ray mówił o niej w ubiegłą sobotę. Hui-Neng jest jedynym człowiekiem w historii Chin, którego imieniem nazwano sutrę. Urodził się w połowie szóstego wieku. Jego ojciec został zwolniony z jakiegoś urzędniczego stanowiska i musiał przenieść się na Południe. Nie wiemy zbyt wiele o tym zwolnieniu, być może przyniosło ono coś dobrego. Pamiętam, jak mnie zwolniono z uczelni, ponieważ nosiłem bródkę. To wystarczyło. W latach pięćdziesiątych nikt nie miał brody, nikt nie miał długich włosów, nikt nie miał krótkich włosów. Może wąsy jeszcze były w porządku. Mnie zwolniono i czułem się naprawdę źle. Miałem wtedy może dwadzieścia parę lat. Pierwszy dzień studiów dla większości ludzi dla mnie był ostatnim. Czułem się zagubiony. Lecz to zwolnienie okazało się dla mnie dobre, bo sprawiło, że zająłem się tym, czym czułem, że powinienem się zajmować. Krok po roku zyskałem siłę, tak jak wiele młodych osób tutaj, a może i starszych. Musicie znaleźć swoją własną drogę, coś, na czym możecie polegać. To nie może być kultura społeczeństwa, ponieważ to właśnie ona jest źródłem naszych uwarunkowań, konsumpcjonizmu, chciwości, ignorancji i agresji. Wykształcono w nas takie cechy. Gdyby one jednak przynosiły korzyść, gdyby były prawdziwe, doświadczalibyśmy tego, kultura ta funkcjonowałaby i trwała dalej, a tymczasem ponosi porażkę, na całym świecie.

Ojciec Hui-Nenga został zwolniony i zmarł, gdy Hui-Neng miał trzy lata zostawiwszy go tylko z matką, którą później Hui-Neng musiał wspierać rąbiąc i sprzedając drewno. Któregoś dnia na targu usłyszał mnicha recytującego fragment Sutry Diamentowej. Ten fragment brzmi następująco: „Nie zatrzymując umysłu na niczym, powinniście (mówię: wy, chociaż tu jest napisane: bodhisattwowie, bo wy jesteście bodhisattwami czy w to wierzycie czy nie) stworzyć taki umysł.”(2) Zamanifestować go. Powinniście zamanifestować taki umysł. (Roshi uderza w podłogę)
Dlaczego miałoby tu być napisane o manifestowaniu umysłu, gdybyśmy nie umieli tego zrobić? Bodhidharma umarłby tysiąc, dwa tysiące lat temu. Ok? Czy to nie jest mocne? Nie wiem, czy to ma dla was jakąkolwiek moc, ale może są jakieś pytania? Jak to się robi lub jak można nie mieć umysłu? ….(cisza)…. Który się zatrzymuje, przywiązuje? Nie możemy się nawet przywiązywać do nie przywiązywania się. Bez myśli. Tylko twoja własna obecność. Piękniejsza niż piękno tego słonecznego dnia. Przekraczająca to piękno. Pozwalająca przywołać światło z ciemności. W jaki sposób możesz przywołać światło w tych ciemnych czasach? I jak przywołasz ciemność ze światła. Każdy z nas posiada taką umiejętność, lecz nie wie jak jej użyć. A jest to możliwe, czy wierzycie w to czy nie, dzięki praktyce zazen! (śmiech)

 „Nie zatrzymując umysłu na niczym, bodhisattwa (co oznacza ty sam) powinien zamanifestować taki umysł.” Bodhisattwa oznacza również bohater, duchowy bohater. Istnieją bohaterowie sportowi, polityczni albo pilot, który wylądował na rzece Hudson. Ten człowiek zaskarbił sobie mój szacunek, ponieważ został bohaterem też dlatego, że po krótkim czasie jeżdżenia na spotkania po kraju, wycofał się. W końcu ile chwały można przyjąć, nawet jeżeli to się opłaca i dobrze robi ego. On zdecydował, że już tego nie chce. Już miał to doświadczenie. „Nie zatrzymując umysłu na niczym, bodhisattwa, czyli ty, ty powinieneś wyprodukować taki umysł.” I natychmiast przez Hui-Nenga przebiegł dreszcz.
O jego życiu można opowiedzieć wiele historii. Po wydarzeniu na targu Hui-Neng zdecydował, że wyruszy na poszukiwanie kogoś, u kogo mógłby praktykować. I po długiej podróży dotarł do Piątego Patriarchy, który miał około tysiąca uczniów zapytał go, kim jest. Hui-Neng odpowiedział, że przybył z Południa. Wtedy Piąty Patriarcha powiedział, że Południowcy są barbarzyńcami. A ten młody człowiek odparł, że ludzie z Północy i Południa mają taką samą naturę buddy i w Buddhadharmie nikt nie jest barbarzyńcą. Od tego momentu Piąty Patriarcha wiedział, że oto ma przed sobą kogoś silnego i będącego naczyniem.
Ray już mówił, co było dalej, więc przeskoczę trochę do momentu, w którym o trzeciej straży, czyli o trzeciej w nocy, „osłaniając nas szatą, tak by nikt nie mógł nas dostrzec, [Piąty Patriarcha] wyłożył mi Sutrę Diamentową. Kiedy doszedł do: „Należy używać umysłu w taki sposób, by był on wolny od wszelkich przywiązań.” nagle i natychmiast zostałem całkowicie oświecony i ujrzałem, że wszystkie rzeczy w całym wszechświecie same w sobie są esencją umysłu.”(3) Wszystko jest umysłem. Gdy widzisz to wszystko, co manifestuje się przed tobą, za tobą, ponad tobą, pod tobą, to wszystko jest umysłem, twoim umysłem, jest umysłem wszechświata, jest jednym. Gdy w ten sposób postrzegasz i doświadczasz, kiedy wszystko jest jednym, ty jesteś tym jednym, już nie jesteś tym, kim myślisz, że jesteś. Powracasz  do  domu,  do twojego prawdziwego ja.
Przeczytam teraz komentarz napisany przez mistrza Chan: „'Być wolnym od przywiązań' znaczy nie zatrzymywać się na formie ani materii, nie zatrzymywać się na dźwięku, nie zatrzymywać się w złudzeniach, nie zatrzymywać się w oświeceniu, nie zatrzymywać się w kwintesencji, nie zatrzymywać się w atrybutach.  'Używać umysłu' znaczy pozwolić Jednemu Umysłowi, umysłowi uniwersalnemu zamanifestować się. Kiedy pozwalamy umysłowi zatrzymać się na dobrym lub złym, dobro lub zło manifestują się.” Stwarzasz swój własny wszechświat. Cokolwiek pomyślisz, pojawia się. Jeśli o czymś nie myślisz, to również się pojawia, ponieważ wtedy myślisz, by się nie pojawiło. Ten pogląd pochodzi ze starożytnych sutr, z Awatamsaka Sutra – wszystko jest stworzone przez sam umysł. „Dobro lub zło manifestują się, ale Esencja Umysłu, umysł pierwotny, zostaje przez nie przesłonięty. Gdy umysł nie zatrzymuje się na niczym, dostrzegamy, że wszystkie światy w dziesięciu kierunkach nie są niczym innym jak manifestacją Jednego Umysłu.”(4)
Potem, w pełni urzeczywistniony, Hui-Neng, powiedział: „Kto by pomyślał, że esencja umysłu jest wewnętrznie czysta!”(5) Powiedział to o waszym umyśle, o esencji waszego umysłu. W chwili, gdy został Szóstym Patriarchą, powiedział Piątemu Patriarsze czym jest wasz umysł, czym są wszystkie umysły, czym jest cały wszechświat. „Kto by pomyślał, że esencja umysłu jest wewnętrznie wolna od stawania się (bycia lub nie bycia, wewnętrznie wolna od wszelkich myśli!). Kto by pomyślał, że esencja umysłu jest wewnętrznie samowystarczalna! Kto by pomyślał, że esencja umysłu jest wewnętrznie wolna od zmian! Kto by pomyślał, że wszystkie rzeczy są manifestacją esencji umysłu! Wiedząc, że urzeczywistniłem esencję umysłu, Piąty Patriarcha powiedział: Dla kogoś, kto nie zna własnego umysłu, nie ma żadnego pożytku ze studiowania Buddyzmu. Z drugiej strony, jeśli zna on własny umysł i intuicyjnie postrzega własną naturę, jest on bohaterem, nauczycielem bogów i ludzi, buddą.”(6)
Hui-Neng zmarł 28 sierpnia 738 roku, mając 77 lat. Tego dnia zgromadził swoich bliskich uczniów i powiedział do nich: „Niech każdy z was zgodnie z waszymi osobistymi uwarunkowaniami, odejdzie i pójdzie własną drogą.” To jest bardzo ważne. Opuście ten klasztor i pójdźcie własną drogą. Odejdźcie. Innymi słowy, tak, jak dzieci mieszkające wcześniej w domu nie mogą w nim pozostać, nie możecie zostać w domu, jesteście zbyt dorośli, by dłużej w nim zostać, więc musicie znaleźć swoją własną drogę na świecie, musicie zanieść to światu.
Po jego śmierci w pokoju unosiła się niezwykła woń, a jego ciało pozostało nietknięte. W Buddhadharmie i w zen to nie jest nic nadzwyczajnego, lecz w naszej kulturze może wydawać się niezwykłe. Na niebie rozpostarła się biała tęcza. Cesarz nadał mu tytuł Wielkie Lustro, Mistrz Zen Daikan. Jest tak wiele do opowiedzenia, a mamy tak mało czasu. Wielkie Lustro to jedna z czterech mądrości, które nabywamy praktykując medytację. Naukowcy dowiedli, że wskutek medytacji mózg ulega fizycznym zmianom i stajesz się... miłą osobą. (śmiech) Doświadczasz mniej chciwości, gniewu i ignorancji, bo wiesz, że prawda jest taka, że wszystko jest nietrwałe, nic nie trwa. To wielka ulga. Nie musisz się martwić, że musisz się trzymać czegoś. Ponieważ nie możesz, nie możesz polegać na niczym, więc nie musisz się o to martwić. Że musisz coś utrzymać. Bo nie możesz. Nie możesz utrzymać niczego ani na niczym polegać. Lecz jest coś, na czym możesz polegać. Więc to Wielkie Okrągłe Lustro opisuje sposób, w jaki zmienia się twoja dotychczasowa psychologiczna struktura, twoje ego, i przekształca w cztery mądrości. W mądrość praktyczną. W mądrość nauczania. W mądrość współczucia – umiesz mówić tak, umiesz pomagać ludziom, umiesz też mówić nie i zamknąć drzwi prosto przed czyimś nosem, to jest właśnie współczucie. Ma dwie strony, jasną i ciemną. I kiedy masz dwie strony – masz trzy strony. (śmiech) Tylko tyle powiem.
Tak jak wszyscy długo tkwiłem między dwoma stronami – wiem, nie wiem, to prawda, dużo, mało, dobry dzień, zły dzień. Tkwimy zablokowani. Stwarza to ogromne ilości cierpienia. Wygrać, przegrać. Ale istnieje środkowa droga. Środkowa droga nie oznacza, że biegnie pomiędzy. Oznacza unieść się ponad dualizm cierpienia, dobrego i złego. Świętego i ziemskiego. Oznacza unieść się ponad to wszystko. Tytuł, który przyznał mu Cesarz, jest naprawdę wielki, Wielkie Okrągłe Lustro. Według Abidharmy, buddyjskiej psychologii, w świadomości znajdują się nasiona i każde z nich zakiełkuje, chyba że coś z tym zrobisz. Stwarzamy swój wszechświat. Cokolwiek myślisz, pojawia się. O czymkolwiek nie myślisz, również się pojawia. Stwarzamy wszechświat i te nasiona, niemal kiełkujące, ten ósmy poziom przekształca się w Wielkie Okrągłe Lustro. Gdy trzymasz lustro, lustro po prostu widzi nasiono, to wszystko. Umysł nie może już powiedzieć: to jest okrągłe, to jest kwadratowe, brązowe, nie mówisz nic. Lustro. Twój umysł, wielki umysł jest jak lustro, ono po prostu widzi. I nie ma osądu, nie ma uwarunkowań. Ono po prostu widzi. Dopiero wtedy, gdy ono po prostu widzi, możesz powiedzieć: Niebo jest niebieskie. Trawa jest zielona. To jest po prostu tak. Wielkie Okrągłe Lustro to inaczej samadhi radości i takie było jego imię.
Czytam ponownie to, co kiedyś już czytałem i widzę swoje notatki. Myślę, że troszkę mi się polepszyło, bo nie sądzę, żebym teraz napisał coś takiego. (śmiech) Mam więcej doświadczenia. Tę książkę „Kompas Zen” napisał Dae Soen Sa Nim. Tak, jak to czasem bywa, czytasz coś w kółko, po czym o tym zapominasz, a potem czytasz jeszcze raz i zdajesz sobie sprawę, jakie to jest doniosłe. Niezmierzenie doniosłe. Dae Soen Sa Nim mówi, że jeśli rzeczywiście dostrzegasz tę doniosłość, zetniesz włosy i zostaniesz mnichem lub mniszką. Jeśli rzeczywiście ją dostrzegasz. Niekoniecznie dosłownie, ale że poświęcisz swoje życie czemuś cennemu, co macie wszyscy. Ponieważ nasze uwarunkowania i to, czego nas nauczono oddziela nas od nas samych, od tego, kim naprawdę jesteśmy.
Teraz Diamentowa Sutra. Część jej pochodzi z Baghawadgity, z Indii, jeszcze przed buddyzmem. Tekst przyjął się w Chinach, Japonii i Ameryce – można tu zobaczyć korzeń wszystkiego. Podobnie jak w metaforze z łabędziem. Łabędź wie, jak wyekstrahować mleko z wody. To taka piękna metafora, o której nie wolno zapominać. Dotyczy życia. Jak wyekstrahować mleko z wody. Jak żyć w świecie nie będąc z tego świata. Nie chodzi tu tylko o brak przywiązania, ponieważ pozostajemy przywiązani do wielu rzeczy. Chodzi o to, by widzieć rzeczy tak, jak jest. Jeśli potrafimy tak postrzegać, to późniejsze przywiązanie jest w porządku. Jeśli postrzegamy rzeczy poprzez ślepe przywiązanie, będziemy cierpieć. Cały świat cierpi.
Gdy Szósty Patriarcha usłyszał wers z Sutry Diamentowej, doświadczył oświecenia. Sutra traktuje o nietrwałości i prawdopodobnie można przeczytać ją całą w godzinę, ale jej doświadczanie to zupełnie osobna sprawa. Sutra ma 32 napisane w starym stylu rozdziały. W zasadzie ten styl mi się podoba, może dlatego, że sam się starzeję. Nie wiem, jak młodszemu pokoleniu podoba się „wszakże” i inne stare frazy. Całkiem interesujące... chyba że nie. (śmiech) To nie jest jak komputer czy internet, że możesz dostać wszystko, co chcesz. Musisz na chwilę przystanąć i zmienić punkt odniesienia. Zostało to napisane tysiące lat temu i wciąż jest aktualne. Czy to nie ekscytujące? Możesz przeczytać tę Sutrę krócej niż w godzinę. Jej najważniejsza część jest o pustce, wszystko jest o pustce. To, co nazywamy samochodem lub łodzią, gdy tylko to nazwiesz, przestaje być sobą, a zaczyna cię więzić. Wskutek długotrwałego zazen percepcja świata ulega zmianie. Jest taki poemat. Najpierw widzisz góry i rzeki, to pierwszy etap, wszyscy tutaj widzą góry i widzą rzeki. Potem, gdy praktyka staje się bardziej spójna i ciągła, góry nie są już górami, a rzeki rzekami. Potem, po długim, długim czasie praktyki, góry znowu są górami, a rzeki znowu rzekami. Między początkiem a końcem jest 360 stopni różnicy. Dlatego to, co wy doceniacie i widzicie, jest różne od tego co ja widzę i cenię. Widzimy tę samą rzecz.
Dae Soen Sa Nim w „Kompasie Zen” komentuje urywki z 32 rozdziałów Sutry Diamentowej. Nie mamy tyle czasu, ale możemy omówić chociaż dwa zdania. „Nie przywiązuj się do żadnej myśli, która powstaje w umyśle.”(7)  To po usłyszeniu tego zdania Szósty Patriarcha doświadczył oświecenia. „Wszystkie zjawiska, wszystko co widzisz, jest jak sen, zjawa, bańka piany lub odbicie. Jest jak rosa lub błyskawica. Tak powinniście je postrzegać.”(8)  Może te dwa zdania wystarczą. Pamiętam, jeszcze nim zacząłem praktykować zen, przyszła wielka burza. Z jakiegoś powodu powiedziałem do siebie: nic się nie porusza. Wtedy nie wiedziałem o zen zupełnie nic, ale najwyraźniej takie rzeczy znajdują się w zasięgu ludzkiego doświadczenia i tam pozostają. Nie mówimy o tym nikomu, bo ludzie pomyślą, że jesteśmy dziwni. Dzieci prawdopodobnie doświadczają tego bardzo często, lecz nie są w stanie nikomu o tym powiedzieć. (śmiech) I starzy ludzie. My też nie możemy tego nikomu powiedzieć. (śmiech) Nikomu nie możemy o tym powiedzieć, a przecież to jest ludzka natura, doświadczamy, bo mamy to, co jest takie cenne.
Przejdę teraz do nietrwałości. Najważniejsze jest to, że nic nie jest trwałe, wszystko się zmienia. Dzisiaj rano siedziałem w domu, bo z powodu skręconej kostki już od jakiegoś czasu nie mogę przychodzić do zendo. Siedząc tak dzisiaj zauważyłem na ścianie mój cień i powoli, wraz ze słońcem przemieszczającym się po ścianie, wszystko stało się cieniem, ja stałem się cieniem, moja sylwetka zniknęła w cieniu. W głębi ogrodu zaczyna kwitnąć rododendron. One zaczynają kwitnąć bardzo prędko, tylko kropelka czerwieni. Pędy wystrzelają z ziemi, obfitość w tym roku, pięć, sześć stóp wysokości. Wiosna przychodząca zimą. Zimowy kwiat i wszystko się zmienia. Śliwy w Santa Rosa zaczynają kwitnąć, chwila za chwilą, chwila za chwilą, nic nie jest trwałe. A co do nas, umysł przechodzi od jednej rzeczy do drugiej, od szczęścia, gdy widzisz kogoś szczęśliwego i to sprawia, że jesteś szczęśliwy, do smutku, gdy widzisz kogoś smutnego i stajesz się smutny lub gdy myślisz o czymś. Podobnie gdy wertujesz słownik – umysł zaczyna od a i idzie dalej, zastanawiasz się, ciekawe, co znaczy to słowo i zapominasz słowa, którego szukałeś na początku. Umysł bez przerwy przechodzi od jednej rzeczy do drugiej. To jest dowód na to, że wszystko się zmienia, nic nie jest trwałe. Istnieje teoria Heisenberga mówiąca o tym, że gdy coś obserwujesz, to coś również się zmienia. Bo wie, że jest obserwowane. (śmiech) Jak pająk na ścianie. Ktoś mnie obserwuje! (śmiech)
Teraz krótko o trzech pieczęciach Dharmy, trzech znakach istnienia. Niegdyś używano tych trzech pieczęci do krytyki buddyjskich prac i traktatów. Pierwsza pieczęć to nietrwałość, która przemienia się w drugą – nie-ja, lub brak ja. Nietrwałość oznacza, że mimo, iż wierzymy w ja, żadne trwałe ja nie istnieje, zatem brak ja jest naturalną pochodną nietrwałości. Nie-ja oznacza, że nie jesteś tym, kim myślisz i zaczynasz tego doświadczać, a ludzie nadal nazywają cię Joe lub Emily. (śmiech) Odpowiadasz: Tak? Nieważne, jak cię nazywają.
Hui-Neng przez 16 lat mieszkał z myśliwymi, ponieważ nauczyciel ostrzegł go, by uciekł i ukrył się przed zazdrosnymi o jego miskę i szatę ludźmi, którzy byliby zdolni nawet go zabić. Hui-Neng ukrywał się przez 16 lat. Myślę, że być może dla niego 16 lat minęło bardzo szybko. (śmiech) Może na starość jest podobnie. Tak jak w zazen, jedno siedzenie za następnym mija, mija, mija. Dwadzieścia lat. Myślałem ostatnio o tej baśni o Rip van Winkle.(9) Uciął sobie drzemkę i obudził się dwadzieścia lat później. Teraz zaczynam to rozumieć. (śmiech) Czas płynie szybko. Szybciej niż myślimy.
Bardzo trudno jest wyobrazić sobie ideę braku ja. Dlatego, że nie ma ja, to jest właśnie to, to jest nirwana, nie-ja i prawdziwe ja to ta sama rzecz. Suzuki Roshi, po przybyciu do Ameryki, dał ładną definicję nirwany – „Widzenie poprzez rzecz do jej samego końca.”(10) To jest nirwana. Czy umiesz to zrobić? Widzenie poprzez rzecz do jej samego końca. To jest nirwana. (Roshi uderza w podłogę)
Gdy widzimy poprzez rzecz do jej samego końca, tam nic nie ma, stąd bierze się nasz strach. Tam absolutnie nic nie ma. Ponieważ nic tam nie ma, to jest wszędzie, ty jesteś wszędzie. Oto cała rzecz w skrócie.
Nietrwałość ma swoje dobre strony, ponieważ w obecnej światowej sytuacji wraz ze stratą możemy zyskać, bo zostajemy zmuszeni, żeby spojrzeć do naszego wnętrza. Ponieważ utraciliśmy możliwość polegania na sytuacji zewnętrznej, musimy zacząć polegać na sobie nawzajem, widzieć siebie nawzajem. Teraz nawet nie musimy wchodzić do sklepu, ponieważ zakupy możemy zrobić przez Internet. Siedząc w pokoju, możemy dotrzeć wszędzie. Kogoś, kto tak robi, nazywamy maniakiem komputerowym.(11) (śmiech) Myślisz, że jesteś podróżnikiem, a nawet nie opuściłeś pokoju, w którym stoi komputer.
Niepewność może być dobrą rzeczą. Podobnie jest z Obamą – gdyby nie Bush, Obama nie mógłby być naszym prezydentem. Tak mają się sprawy. I chodzi nie tylko o to. Wiele rzeczy jest wewnętrznie powiązanych, współzależnych, wpływających na wydarzenia. Wszystko to jest powiązane z naszym umysłem.
Trzeci znak Dharmy to nirwana, nazywana również wygaśnięciem, wygaśnięciem chciwości, gniewu i ignorancji. Choćby tylko na ten moment. Nie możemy mówić, że na zawsze, ponieważ to również jest pułapka. Tylko na ten moment. To wystarczy. Wygaśnięcie chciwości, gniewu i ignorancji. Jesteśmy aktywnie uwikłani w życie, lecz ani do niego przywiązani ani obojętni. I właśnie tak funkcjonujemy.
Pod koniec Sutry Diamentowej znajduje się wiersz: „Czas mija, nauki są niezmierzone, nikt nie zna długości własnego życia. Dlatego uprawiaj łabędzią sztukę ekstrahowania mleka z wody i ofiarowywania własnego ja tej rzeczy, która w twoim życiu jest najcenniejsza.”(12)


Tłumaczenie: Agata Sobiecka(13)

 

(1) The Diamond Sutra and The Sutra of Hui-Neng  (2005). Tłum. A.F.Price i Wong Mou-lam

(2) ang. Without dwelling or abiding your mind anywhere the bodhisattva should manifest this kind of mind.

(3) ang. Using the robe as a screen so that none could see us, he expounded the Diamond Sutra to me. When he came to the sentence 'One should use one's mind in such a way that it will be free of any attachment', I at once became thoroughly enlightened and realized that all things in the entire universe are the essence of mind itself.
(4) ang. 'To be free of any attachments'  means not to abide in form or matter, not to abide in sound, not to abide in delusion, not to abide in enlightenment, not to abide in the quintessence, not to abide in the attribute. 'To use the mind' means to let the One Mind, the universal mind manifest itself. When we let our mind dwell on piety or on evil, piety or evil manifests itself. But our Essence of Mind, primordial mind is thereby obscured. But when our mind dwells on nothing, we realize that all the worlds of the ten quarters are nothing but the manifestation of One Mind.

(5) ang. Who would have thought that the essence of mind is intrinsically pure!
(6) ang. Who would have thought that the essence of mind is intrinsically free of becoming, [being or non being, it's intrinsically free of all thoughts!] Who would have thought that the essence of mind is intrinsically self-sufficient! Who would have thought that the essence of mind is intrinsically free of change! Who would have thought that all things are the manifestations of the essence of mind! Knowing that I had realized the essence of mind, the Fifth Patriarch said: „For him who does not know his own mind there is no use learning Buddhism. On the other hand, if he knows his own mind and sees intuitively his own nature, he is a hero, a teacher of gods and men, a buddha.

(7) ang. Do not become attached to any thoughts that arise in the mind.
(8) ang. All compounded things, everything that you see, are like a dream, a phantom, a bubble or reflection. They are like dew or lightning. Thus should you view them.
(9) przyp. red. Rip van Winkle - bohater legendy literackiej, Amerykanin, żyjący w XIX wieku; mieszkaniec doliny Hudson. Pojawia się w opowieści Washingtona Irwinga. Wieśniak tyranizowany przez żonę, podczas polowania w lasach Catskill spotyka odzianą w stroje dawnych kolonistów holenderskich grupę grającą w kręgle. Poczęstowany przez nich winem, zasypia. Budzi się po 20 latach w wolnej Ameryce. Przykład adaptacji starego wątku wędrownego w czasie. Przenośnie: człowiek bardzo staroświecki, nie zorientowany, 'ten, co spadł z księżyca'. Źródło: http://mitencyklopedia.w.interia.pl
(10) ang. Seeing a thing trough to its very end.

(11) ang. nerd : głupek dureń, computer nerd : maniak komputerowy
(12) ang. Time is fleeting, learning is vast, no one knows the duration of one's life. Therefore use the swan's art of extracting milk from water and devoting yourself to the most precious thing in your life.
(13) od tłumacza: W przypisach umieściłam oryginalne teksty z Sutry Diamentowej, Sutry Podstawy i z Kompasu Zen.