Powracanie do źródła światła

 

Mowa Dharmy Jakusho Kwong Roshi'ego wygłoszona na Górze Sonoma dnia 1 marca 2008 roku.

 

Chciałbym powitać wszystkich, a szczególnie naszych gości z Uniwersytetu w San Francisco. Wasze przybycie jest bardzo inspirujące. Zainspirowało ono moją praktykę, a także przypomniało czasy, kiedy byłem młody. (śmiech) O czym myślałem wtedy, czego szukałem, czego było mi brak i jak byłem zwodzony. Wszystko to, co wiąże się z byciem młodym. Kiedy dorośniecie... Definicja Mistrza Zen to: „Błąd za błędem czyni mistrza Zen”. Wasza obecność tutaj robi wrażenie. Siedzenie w zazen przez dłuższy czas jest bardzo trudne, gdyż zazwyczaj jesteśmy zorientowani „na zewnątrz”. Droga Zen bezpośrednio wskazuje umysł. (Roshi uderza w podłogę!)
Umysł, z którego pochodzi wszystko. A więc jest to patrzenie w przeciwną stronę. Nie tylko w szkole, nie tylko na uniwersytetach, ale my wszyscy otrzymujemy ogromną ilość informacji, konceptualizujemy i intelektualizujemy. A kiedy robimy to, oddzielamy się od rzeczywistości. To co nazywamy rybą, nie jest rybą. To tylko idea ryby. Czy rozumiecie, co mówię? Kiedyś zgubiłem klucze i miałem ideę, jak one wyglądają i w jakim miejscu je zgubiłem i dlatego nie mogłem ich znaleźć. Kiedy porzucisz tę ideę, wtedy: „O! Tu jest klucz!”, znajdujesz go. Cały czas patrzymy poprzez nasze idee, twierdzenia i ograniczenia. I o to chodzi w praktyce Zen. Skąd to wszystko pochodzi? To najważniejsze. Mamy dobre myśli i mamy złe myśli, ale one wszystkie pochodzą z jakiegoś miejsca, z jakiegoś źródła i musimy się dowiedzieć z jakiego.
Chinul – koreański Mistrz Soen powiedział: „Powracanie do źródła światła” . Powiedział to w XIII wieku. Oznacza to, że już to masz. Dlaczego miałby to powiedzieć, gdybyś tego nie miał? Kiedy widzisz promienie słońca, badasz skąd przychodzą i to właśnie robimy, praktykując medytację. Skąd pochodzą wszystkie pomysły? Dobry pomysł może okazać się złym pomysłem, a zły pomysł dobrym. Więc naprawdę musimy badać nasz umysł, ponieważ nosimy go gdziekolwiek się udajemy. Umysł może przysparzać ci cierpień, uniemożliwiać szczęście lub przynieść ogromną radość, jeśli tylko go rozumiesz. Ten umysł nie jest w mózgu. To umysł całego wszechświata. Kiedy mówimy „egoistyczny” lub „egocentryczny” to znaczy to, że twoja perspektywa jest krótkowzroczna, bardzo mała. Cierpimy dlatego, że nie mamy szerokiej perspektywy. Stanowimy części siebie nawzajem. Ktoś mi kiedyś powiedział, że na jeden włos składa się  kilka milionów atomów. Fantastyczna jest skala, w której żyjemy, ale tak naprawdę nie znamy jej. I jest takie głębokie, ciche i spokojne miejsce wewnątrz ciebie, z którym powinieneś nawiązać kontakt.
Nie medytujemy po to, abyśmy stali się spokojni. Bez względu na to, co myślisz o sobie, esencja ciebie jest spokojna, uważna, miękka i elastyczna. Nieważne, jak o sobie myślisz. To co jest najważniejsze dla tradycji Zen to wskazywanie bezpośrednio na umysł – tak żebyś mógł sam zobaczyć, poprzez swoje własne, bezpośrednie doświadczenie, o co w tym wszystkim chodzi.

Postanowiłem, że przeczytam coś z książki Roshiego Suzukiego. To będą Listy z Pustki. Pomyślałem, że to będzie odpowiednie dla studentów, ale właściwie dla wszystkich, ponieważ wszyscy jesteśmy bombardowani informacjami i rzeczami z zewnątrz.


To rozdział z jego książki. Roshi Suzuki zwykł mówić „Nie zawsze tak”(1). To dobre zdanie, ponieważ mamy idee na temat tego, kim jesteśmy. „Ja jestem takim praktycznym facetem” – „Nie zawsze tak”! (śmiech) Mamy tyle idei na temat tego, kim jesteśmy – „Nie zawsze tak”. I to jest prawda. Myślę, że to piękny tytuł Listy z pustki. Ale czym jest pustka? To oddzielny temat. Można powiedzieć, że jest ona pusta z wszelkich twoich idei i wyobrażeń, że to biała kartka papieru, jest pusta. Czy to możliwe?

Kiedy widzisz zachód słońca albo kiedy jesteś na wyspie i widzisz zielony błysk, i zanim zobaczysz ten zielony błysk, to on jest pusty i potem mówisz: „Widziałem zielony błysk” lub „Nie widziałem zielonego błysku”. Ale to jest zanim on staje się dla ciebie widoczny. To znaczy „pusty” i to bardzo intymna część ciebie. Nieskończona. Przeczytam coś, co opisuje czym właściwie jest twój umysł. Wielki skarb, który nosisz wewnątrz siebie - bez względu na to, co sam o sobie myślisz: „jestem za niski” „nie jestem zbyt mądry”, „jestem samotny”. To nie ma znaczenia.
Ness w słowie emptiness [pustka] jest bardzo ważne. Pusta jest przestrzeń, a ness na końcu oznacza, że w pustce - puste jest wypełnione wiedzą, świadomością. Nie chodzi tylko o próżnię. Na przykład, gdy mówimy, że nie-umysł jest pusty, jest pustką, to jest tak, jak z pustą butelką – nic w niej nie ma, ale to wciąż butelka. Ponieważ jest pusta, może zostać wypełniona życiem i śmiercią, wszystkim... Jeśli potrafisz to zaakceptować, twoje życie może być cudowne i bogate.
Brzmię jak sprzedawca wody nad rzeką. (śmiech) Sprzedawca...
Tak więc to jest pustka. A potem shikantaza – Boże, te japońskie słowa… shikan oznacza całym sercem. Kiedy robisz coś całym sercem, żaden ślad nie pozostaje. To zaangażowanie z całego serca wpływa na cały wszechświat, krajobrazy, powietrze, wodę, inne istoty. Ponieważ inne istoty są także tobą – bez względu na to, czy je lubisz czy nie. Shikan oznacza całym sercem. Ta – uderzyć (Roshi uderza w podłogę), za – siedzieć. „Uderzyć siedzenie” – brzmi dziwnie, ale oznacza „przed myśleniem”, jak z tym zielonym błyskiem.
Właśnie skończyliśmy 30-dniowe odosobnienie. John był jego liderem. Jedyne co przez te 30 dni robiliśmy, to siedzieliśmy obok siebie, nie mówiąc do siebie ani słowa. Ale poznawaliśmy się w intymny sposób. Po prostu siedzieliśmy. Czy możesz w to uwierzyć? Po prostu siedzisz i nie myślisz, a jednak jesteś niesamowicie żywy. Umysł naprawdę odpoczywa, ponieważ nie musisz udowadniać swojej egzystencji poprzez myślenie, „zajmowanie” siebie. Nic się nie dzieje. Zupełnie nic się nie dzieje. To jest shikantaza. Możesz uwierzyć, że umysł potrafi się zatrzymać? Nie musisz martwić się, jak trzymasz głowę, ramiona. Nie, nie myśl! Kontynuuj myślenie! A wtedy staniesz się konsumentem. My już nie jesteśmy ludzkimi istotami. Staliśmy się przedmiotami.
Nie-myślenie jest bardzo ważne. Tu nie chodzi o bezmyślność. Kiedy to się dzieje, osiągasz swoją prawdziwą naturę. A twoja prawdziwa natura – uwierz w to lub nie - to płaczące dziecko, ty siedzący z podkulonymi nogami, ty słuchający, chodzący, śniący. Ona jest z tobą 24 godziny na dobę. Nie mózg tworzy to, kim jesteś. Ale twoja natura buddy. Ostatniej nocy mieliśmy Kanromon – śpiewy dla głodnych duchów. Głodne duchy to te aspekty nas samych, które nie mogą być zaspokojone.
Niektórzy z nas będą żyli długo. Inni krótko. Widziałem wielu nauczycieli w college’u, którzy mówili „Kiedy przejdę na emeryturę, będę robił, co tylko będę chciał”. Ale gdy przejdzie na emeryturę, zachoruje na raka. Tak się dzieje w naszym życiu. Mówimy „Nie pojedziemy w tym roku na wakacje. Odłożymy więcej pieniędzy i pojedziemy w przyszłym”. Odkładamy na później rzeczy, które powinniśmy zrobić natychmiast! Dla naszego życia, dla wigoru, dla witalności naszego życia! Nie wiem, jak to jest teraz, ale ja byłem dzieciakiem w latach ’50… Więc jestem już stary (śmiech)… Ale kiedy dziś rozmawiam z dziećmi, mam wrażenie, że one planują swoje życie daleko w przód. Nikt nie podąża za sercem. Nie wiem… Czy to prawda? Być może teraz jest trudniej, ale w tamtych czasach też było trudno. Były wojny! Panował głód! Wielkie trudności!
Pogoda zawsze jest zmienna. Polityka, ekonomia też są zmienne. Wszystko podlega zmianom. Więc proszę poszukaj czegoś, co się nie zmienia. Musisz znaleźć to, co się nie zmienia. Inaczej prąd cię porwie. Nie jesteście złymi ludźmi. W buddadharmie nie ma grzechu. Jest czysta. Pozwólcie, że przeczytam coś o wzniosłej  esencji, którą posiada każdy. Bez względu na to, czy jest bezdomny, czy jest królem, wrogiem, przyjacielem. To będzie Wzniosła Esencja Prawdziwego Umysłu.
„Esencja prawdziwej takości – tak nazywają wrodzoną mądrość – nie wzrasta ani nie maleje u żadnego zwyczajnego człowieka, śravaki, pratyekabuddy, bodhisattvy czy Buddy. Śravaka to uczeń Buddy, w tradycji Terawady. Pratyekabudda to Budda, który nie naucza. Bodhisattva to Budda, który czeka, aż wszyscy osiągną wyzwolenie. To bardzo piękne. „Ty idź pierwszy (śmiech), ja pójdę ostatni.” „Ja chcę iść pierwszy!”, „Idziesz pierwszy, ja pójdę ostatni.” Twoje życie (jako bodhisattvy) jest pełne. Możesz dla kogoś umrzeć. Żyjesz swoje życie w pełni. To bodhisattva – ktoś, kto czeka, aż wszyscy dotrą na drugi brzeg. I oczywiście Budda… To cztery rodzaje osób. Nie powstała ona w żadnej poprzedniej epoce, ani nie ulegnie anihilacji w późniejszej. To oznacza, że jest ona czymś stałym, nieograniczonym, na zawsze, że jest wieczna. I wszędzie ją nosisz, cokolwiek robisz. Nie powstała ona w żadnej poprzedniej epoce, ani nie ulegnie anihilacji w późniejszej. Ponieważ nigdy nie została stworzona. To nasze słowa. Ostatecznie jest stała i wieczna. Istnieje wiecznie. Od początku jej natura była całkowita, kompletna we wszystkie chwalebne jakości. Według tej sutry  i sastry, pierwotna esencja prawdziwego umysłu przekracza przyczynę i skutek, czyli karmę. Prawdziwy umysł łączy przeszłość z teraźniejszością. Nie rozróżnia między zwyczajnym i świętym, jest wolny od wszelkiej względności, przenika wszystkie miejsca niczym bezmiar przestrzeni. Jego wzniosła esencja jest osadzona i spokojna, przekracza całą mnogość konceptualizacji. Nie pojawia się, ani nie znika, ani istnieje, ani nie istnieje. Nie możemy tego w żaden sposób nazwać, nie możemy powiedzieć, czym to jest, ponieważ nazwa wiąże się z czymś konkretnym. Możemy powiedzieć, czym to nie jest. Ale także możemy tego doświadczyć i jest to list z pustki. Jest nieporuszona i niezachwiana, stała i bezustannie trwająca. To nawiązuje do „starego mistrza”, „przeraźliwie brzmiącego człowieka na brzegu”, „ciebie sprzed kalpy całkowitej nicości” . Kalpa to długa jednostka czasu. Na przykładzie Góry Sonoma – gdyby dewa, niebiańska istota, przelatując muskała szatą górę, to czas potrzebny na to, by tę górę starła zupełnie, nazywamy kalpą. To zdanie „ty sprzed kalpy całkowitej nicości” odnosi się do pytania Zen: „Jaka była twoja pierwotna twarz, zanim się urodziłeś?” Czy ktoś ma jakieś odpowiedzi? (śmiech) Jaka była twoja pierwotna twarz, zanim się narodziłeś?
Zen jest bardzo interesujący w takim sensie, że odcina mowę, ponieważ nie możesz tego zrozumieć intelektem. To musi płynąć bezpośrednio z praktyki medytacyjnej. Zen odcina intelekt. Nie możesz odpowiedzieć intelektualnie, konceptualnie. Zen zatrzymuje intelektualizację, konceptualizację, które potrafią stać się wielką chorobą umysłu, ponieważ nie potrafisz doświadczać życia bezpośrednio. Ale jednak potrafisz! I to są najradośniejsze chwile, wtedy jesteś szczęśliwy, ponieważ nie myślisz. Idziesz na plażę, patrzysz na ocean i niebo, i zanim potrafisz cokolwiek o nich powiedzieć, jesteś radosny i szczęśliwy, ponieważ patrzysz na twój własny umysł, który pojawia się jako ocean i niebo. Ale tak naprawdę patrzysz na własny umysł.
Umysł… Nie umysł w ogóle, ale twój umysł, nasz umysł jest opróżniony, pusty, majestatyczny i subtelny; jest czysty, wspaniały, budzi respekt, jasny. Nie odchodzi, ani nie przychodzi, dlatego przenika trzy czasy. Nie jest ani na zewnątrz ani wewnątrz, dlatego przenika dziesięć kierunków. Jako że nie wzrasta, ani nie niknie, jakże mógłby zostać zraniony przez cokolwiek? Jako że oddziela się od natury i charakterystyk, jak mógłby zostać przesłonięty przez przedmioty pięciu zmysłów?”
Wróćmy do pustki i Shikantaza. Shikantaza – niemyślenie. A jeśli myślisz, po prostu myśl. To także Shikantaza. Cokolwiek robisz, może być Shikantaza. „Shikantaza oznacza praktykowanie lub urzeczywistnianie pustki, urzeczywistnianie twojej prawdziwej natury. Chociaż możesz mieć pewne próbne zrozumienie jej poprzez myślenie, powinieneś zrozumieć ją poprzez własne doświadczenie. Masz ideę pustki i ideę istnienia, i myślisz, że pustka oraz istnienie są sobie przeciwstawne. Ale w buddadharmie obie są ideami istnienia – istnienie i nieistnienie. To, co rozumiemy przez „pustkę”, może nie być zgodne z koncepcją, którą masz. Nie osiągniesz pełnego zrozumienia pustki za pomocą myślącego umysłu lub za pomocą uczucia. Dlatego praktykujemy zazen. W japońskim posiadamy termin shosoku, który oddaje uczucie, którego doświadczasz, otrzymując list z domu. Tak więc jest to pozytywny list. Gdy rodzice cię kochają i ty wiesz, że oni cię kochają, to kiedy otrzymujesz list z domu, pojawia się to cudowne uczucie, które nazywa się shosoku. Nawet bez aktualnego zdjęcia, wiesz coś o tym, co dzieje się w domu, co robią w nim ludzie, które kwiaty kwitną. To jest shosoku. Chociaż nie mamy możliwości pisemnej komunikacji ze światem pustki, otrzymujemy pewne wskazówki i sugestie na temat, co się w nim dzieje – i to możesz powiedzieć – oświecenie. Kiedy widzisz kwitnącą śliwę lub słyszysz kamień uderzający o bambus, to właśnie jest list ze świata pustki. To są te wszystkie starożytne historie o ludziach, którzy urzeczywistnili pustkę, gdy usłyszeli uderzający kamień – jak mnich, który zamiatał ścieżkę, usłyszał kamień uderzający o bambus i urzeczywistnił swoją prawdziwą naturę. W praktyce medytacyjnej robisz wciąż to samo od nowa. Właściwie kiedy popatrzysz na swoje życie, dostrzeżesz, że wiele rzeczy powtarzasz wciąż od nowa, ale to wrażenie intensyfikuje się w medytacji. Patrzysz wciąż od nowa na to samo. Twoje życie to powtarzanie ciągle tego samego, aż nadasz temu głębię. Powtarzanie może ukierunkować cię w szczególny sposób.
Poza światem, który potrafimy opisać, istnieje inny świat. Wszystkie opisy rzeczywistości są ograniczonym wyrażeniem świata pustki. Możemy powiedzieć, że zawsze jest tło i pierwszy plan. To, co jest widzialne tak, jak przedmioty i to, co istnieje poza nimi. Dla nas poznanie tła jest bardzo ważne. Dzięki temu zrozumiemy pierwszy plan, dowiemy się, czym jesteśmy, co mamy do zrobienia, kim jesteśmy w tego rodzaju relacji. W przeciwnym razie całkowicie się zgubimy. Tak jak dzisiejszy świat, który jest zupełnie zagubiony.
Wszystkie opisy rzeczywistości są ograniczonym wyrażeniem świata pustki. A jednak przywiązujemy się do opisów i bierzemy je za rzeczywistość. Uznajemy, że pojęcie, opis to rzeczywistość. To jest błąd, ponieważ to, co opisane, nie jest właściwą rzeczywistością. Jak wiecie, jestem dziadkiem i nasi synowie uczą swoje dzieci świata rzeczy, i zastanawiam się, jak to działa. Widziałem małego chłopca – chyba w domu Julie i Demiana, który próbował zdmuchnąć świeczkę, znajdującą się w szklanym pojemniku. I to jest czystość – najszlachetniejsza rzecz dla ludzkiego gatunku. A my mówimy „Hej! Jesteś głupi? To szkło!”. Ale to jest czyste. To najszlachetniejsza rzecz i powinna być ceniona. Gdy wychowujemy nasze dzieci, powinniśmy w jakiś sposób to podtrzymywać, utrzymywać przy życiu, ponieważ tego rodzaju czystość daje życie tobie i innym ludziom. To jest błąd, ponieważ to, co opisane, nie jest właściwą rzeczywistością. Kiedy myślisz, że jest to rzeczywistość, to jest to tak naprawdę twoja idea. Idea siebie. Roshi Suzuki mówi tu o małym „ja”, egoistycznym i egocentrycznym, wykluczającym  „ja”. Duże „Ja” to twoja Natura Buddy. Wielu buddystów popełniło ten błąd... Przeskoczę trochę dalej. Opróżnić kubek z wody nie oznacza wypicia jej. Oznacza to bezpośrednie, czyste doświadczenie bez polegania na formie czy kolorze istnienia. W pewnym sensie chodzi o to, że zapominasz, kim jesteś, co myślisz o sobie, za kogo się uznajesz, jak o sobie myślisz. Tylko siedzenie, picie wody, dotykanie szklanki. Bez pośpiechu. W naszym zasięgu jest spokój i nieporuszenie. W zasadzie są one zbyt blisko, tak blisko, że nie dajemy im wiary. Nie zwracamy na nie uwagi. Poruszamy się szybko, co jest pewną formą agresji...
Jejku! Nie dotarłem nawet do mojej mowy! (śmiech) To co teraz…? Przeczytam ostatni paragraf o pustce, a potem jeszcze trochę z Tracing back the radiance. Opróżnić kubek z wody nie oznacza wypić jej. Oznacza to bezpośrednie, czyste doświadczenie bez polegania na formie czy kolorze istnienia. Tak więc nasze doświadczenie jest opróżnione z naszych z góry powziętych idei, z idei istnienia, dużego i małego, okrągłego czy kwadratowego. Okrągły czy kwadratowy, duży czy mały nie należą do rzeczywistości. Po prostu są ideami. Czy to nie prawda? To tylko nasze idee. Nazywamy coś okrągłym lub kwadratowym, jakbyśmy wiedzieli... „O to jest okrągłe, a to jest kwadratowe”. To jest właśnie „opróżnianie” z wody. Nie pojawia się idea wody nawet, gdy ją widzimy.
A teraz ostatni fragment, sądzę, że bardzo uwalniający. Chodzi mi o to, jak to jest napisane. Dotyczy splamienia i bodhi. Splamienie oznacza wszystkie złe rzeczy, a bodhi – twój oświecony umysł. Przeczytam tylko jeden akapit i na tym skończymy. „Mistrz Hui–chung powiedział: „Usunięcie splamień nazywane jest prowizorycznymi naukami; niepowstawanie splamień nazywane jest wielką nirwaną”. Kiedy nie mamy już złych myśli. Czy to możliwe? (śmiech) Żadnych myśli, które nazywamy złymi. To zdanie znaczy, że bodhi nie jest osiągane przez odcięcie splamień. Oświecenie nie jest osiągane przez odcięcie splamień, złych myśli. To jest praktyka Terawady, że gdy pojawia się zła myśl, odcinasz ją. A właściwie oznacza to uświadomienie sobie, że splamienia same w sobie już są bodhi. Ująłbym to nieco inaczej: one współistnieją. Iluzje i oświecenie współistnieją. Nasze iluzje oświecają nas. To staje się prawdziwą kultywacją i prawdziwym usunięciem. Dawny mistrz powiedział: „Kiedy bodhisattvowie są pogrążeni w iluzjach, zakładają, że bodhi jest splamieniami. Kiedy bodhisattvowie są przebudzeni, głoszą, że splamienia są bodhi”. Pamiętam nieżyjącego już Roshiego Maezumiego – on był Mistrzem Zen w Ośrodku w Los Angeles. Mawiał: „Zawsze wykonuję złudną pracę bodhisattvy”. Złudna praca bodhisattvy to wyzwalanie wszystkich czujących istot. (śmiech) To wspaniałe! Niezależnie jak na to patrzysz, to wspaniałe. Dokładnie to zostało tu powiedziane. To jak w przypadku osoby, która zapytała starożytnego mistrza [Chih-wei]: „Doktryna mówi o uwarunkowanym powstawaniu prawdziwej natury. Czym jest ta zasada?”. Jego asystent – przyszły mistrz zen Hsuan-ting, odpowiedział: „O Czcigodny! Dokładnie w momencie, w którym pozwoliłeś powstać myśli, aby zadać to pytanie, uwarunkowane powstawanie prawdziwej natury zafunkcjonowało”. Pod wpływem tych słów mnich doświadczył wielkiego przebudzenia (śmiech). Zawsze mnie to cieszy… A może by tak mnich nie doświadczył niczego (śmiech)…
Wiemy więc, że ci, którzy kultywują umysł w dzisiejszych czasach, nie kontemplują zbyt głęboko faktu, iż uwarunkowane powstawanie, które pojawia się w jednym momencie-myśli, jest niestworzone, nigdy nie będą w stanie uchylić się podejrzliwej argumentacji wywołanej ich poglądem, że zamęt jest czymś konkretnym i musi być usunięty. Ale pierwotnie złe myśli są bodhi. Pierwotnie są puste. To jest całkiem uwalniające, nieprawdaż? Jesteśmy dobrymi ludźmi! One są opróżnione. Nic w nich nie ma. Osiągamy oświecenie dzięki iluzjom. Pierwotnie tam nic nie ma. I tak też obieramy świat: nic tam nie ma [wewnątrz iluzji, myśli – przyp. tłum], a potem widzimy: studentów z Uniwersytetu w San Francisco, uczniów Zen, ludzi, Bodhidarmę. Niedługo też będzie lunch...
Wszystkie powstające uwarunkowane myśli są niestworzone. Co więcej, nie osiągną oni znaczenia prawdziwego usuwania, które nic nie usuwa. Kiedy starasz się coś usunąć, nie możesz tego zrobić. Nie ma takiej potrzeby, ponieważ nie ma niczego do usunięcia. Siedzisz, żeby osiągnąć spokój, ale ty już jesteś spokojny, więc po co siedzieć? (śmiech) Ale my musimy tego doświadczyć bezpośrednio [że już jesteśmy spokojni – przyp. tłum]. Kiedy spotkasz taką osobę, najlepiej pozostań w milczeniu. Ani słowa! (śmiech) Teraz, kiedy mówimy, że musimy urzeczywistnić prawdę, iż splamienia są bodhi, mamy na myśli, że musisz urzeczywistnić prawdę, iż natura splamień jest pierwotnie pusta. Jak jest powiedziane w „Komentarzach do Sutry Całkowitego Oświecenia”: „Bez względu na to, czy myśli są pozytywne czy negatywne, nie ma takiej, która nie byłaby wyzwoleniem”. Każda myśl jest wyzwoleniem. Jako że te myśli są pierwotnie puste i ze swej natury bez myśli, ludzie pogrążeni w ułudzie powiedzą, że splamienia pierwotnie nie istnieją, a wtedy bodhi jest osiągnięciem czego? Uważa się, że taka osoba rozumie słowa, ale gubi ich znaczenie”.

 

Tłumaczenie: Małgorzata Sieradzka
Korekta tłumaczenia: Michał Czernuszczyk, Jurek Kuun

 

(1) w innym tłumaczeniu: Tak, ale nie na pewno.