|
sosny do nieba
sięgają wysoko
ja ginę w mroku
jak to utrzymać
śpiew ptaków o poranku
kukułka w dzień
a nocą gwiazdy się weselą
jarzębina do okna zagląda
nie ma mnie
prawdziwa droga nie jest trudna
jeśli zamieszkasz w ciele
odrzucisz fałszywe poglądy
i ujrzysz pustkę
Strofy wiary w umysł
nie dwa nie jedno
idź do przodu z podniesioną głową
i nie potykaj się
najmniejszy nie jest gorszy od największego
największy nie wynosi się nad innych
szkoła prawdy i pokory
jak na tonącym okręcie
dwóch nie pozostało
tonący okręt do brzegu przybija
nic nie pozostało
……
nie za nie przeciw
pomiędzy nami
jest p u s t k a
sen ułuda kwiat na niebie
jak nie chwytać
kąpać się w słońcu zen
kocham Cię
Boże Odrodzenie
Miska Roshiego
Dar Boży
jestem wiolonczelistką
gram I skrzypce
tu i teraz
w ogniu zen
……
Mistrz Zen Ciapek Oświecony
powiedział:
Hau, hau.
z miłującą dobrocią
wydycham wszystko
pracownica zen
……
Nasza Nowa Ziemia
przez Ja Ty My się odmienia
w Kącikach
krew zostawiamy
i pot na poduszkach
tędy droga
ja chcę spać
przebudzona
odżywia się i raduje
serce moje
pogodą umysłu
……
jaka była moja twarz
przed poznaniem Ciebie
nie wiem
las pachnie moim dobrobytem
dostojeństwem
……….
chcę widzieć Drogę
w swoim życiu
w każdym kroku
……….
dzieci otoczone miłością
kwitną razem z lasem na wiosnę
uczniowie zen
dźwigaj Ziemię na swe bary
i nie obijaj się
cudowny powrót do rzeczywistości
akceptuję chmury nad miastem
pierwszy raz
stwarzamy cierpienia
w naszych umysłach
koniec dosyć
……
w środku świata
gdzie komary i mrówki
ośrodek zen
życzenia na choinkach
śpieszmy się
czystsze powietrze
wokół nas
bezmiar wód niebieskich
chcę widzieć Prawdę
w twoich oczach
w każdym kroku
Droga idzie ze mną
trzeba spalić się na poduszce
żeby Istnieć
……
Wiatr Dharmy
dmucha
poparzonym na ręce
i piekło
i niebo
jest we mnie
ja wybieram
bycie tu i teraz
nie tam
kończę, Drodzy,
ale może to nie jest koniec
klapki na oczach zdjęte
kompas zen
we mnie |