Chwile z Shunryu Suzuki

 
  • Pewnego ranka, gdy wszyscy siedzieliśmy zazen, Roshi Suzuki podczas swojej krótkiej improwizowanej mowy powiedział „Każdy z was jest doskonały właśnie taki, jaki jest..., ale moglibyście się jeszcze trochę udoskonalić”.

 

  • Pewnego dnia w Tassajarze Roshi Suzuki i grupa uczniów wzięli narzędzia i gorącym, zakurzonym szlakiem wyruszyli w góry, aby pracować nad pewnym projektem. Kiedy dotarli na szczyt, zauważyli, że nie zabrali łopaty. Uczniowie zaczęli się spierać, kto powinien po nią wrócić. W pewnej chwili zorientowali się, że Roshiego z nimi nie ma. Był już w połowie drogi, by ją przynieść.

 

  • To było moje pierwsze sesshin. Zanim pierwszy dzień dobiegł końca, byłam przekonana, że nie dam rady ukończyć tego odosobnienia. Mój mąż miał mieć dokusan popołudniu tego dnia. Poprosił jednak Roshiego, aby Roshi zobaczył się ze mną.
    „To wszystko to jakaś pomyłka”, powiedziałam Roshiemu - „Nie zrobię tego, przyjechałam tylko po to, aby być z moim mężem”.
    „Nie ma pomyłek” nalegał Roshi - „Możesz wyjechać, oczywiście, ale nie masz dokąd pójść”.

 

  • Pewnego wieczoru po mowie dharmy zapytałam Roshiego o życie i śmierć. Odpowiedź, której mi udzielił, sprawiła, że w tamtej chwili mój lęk przed śmiercią pękł jak bańka mydlana. Popatrzył na mnie i powiedział „Zawsze będziesz istniała we wszechświecie w jakiejś formie”.

 

Tłumaczenie: Małgosia Sieradzka
Źródło: To shine one corner of the world. Moments with Shunryu Suzuki. Stories of a Zen master told by his students. Edited by David Chadwick. Historie ze stron: 3, 5, 8 i 10.