Rzeczywiste wskazania pozostają poza słowami

 

Shunryu Suzuki Roshi

Mowa dharmy wygłoszona w dniu 2 lipca 1971 w Page Street Zendo, USA.

 

Chcę dzisiaj wykładać na temat wskazań. Kiedy mówię wskazania, to myślicie zapewne o czymś podobnym do dziesięciorga przykazań albo do głównych wskazań zabraniających. Wskazania zen mają jednak inny charakter. Na początek można powiedzieć, że wskazania zen oznaczają rozumienie zazen. Stanowią więc jeszcze jedną interpretację zazen. Przy pomocy słów – słowa „wskazania” – wyjaśniamy, czym właściwie jest zen. Przyjmujesz wskazania nie po to, żeby pamiętać co powinieneś robić, a czego nie. Przestrzegamy wskazań, praktykując zen albo rozciągając praktykę na codzienne życie. Idea wskazań różni się więc całkowicie od tego, jak się ją zazwyczaj rozumie.

Istota, albo prawdziwe znaczenie wskazań opiera się na różnych sposobach rozumienia jednej rzeczywistości, która jest zawsze z tobą –rzeczywistości, która nie daje się rozdzielić na trzy, szesnaście albo dziesięć (wskazań). Dzielimy ją teraz, wyjaśniamy z różnych punktów widzenia, ale to są jedynie słowa. Rzeczywiste wskazania pozostają poza słowami. Nie możemy o nich mówić. Jeżeli coś powiemy, to już nie są wskazania. Jeżeli myślisz, że znaczenie wskazań polega na przestrzeganiu różnych zasad, to jesteś daleki od zrozumienia, czym naprawdę są wskazania.

Pierwsze z szesnastu wskazań to – jak to wyrazić? – rzeczywistość jest jedna, niepodzielna na trzy lub szesnaście. Wskazanie to mówi o jednej rzeczywistości, o pustce albo absolucie. To jest nasze pierwsze wskazanie. Z niego biorą początek pozostałe. Jeżeli nie zrozumiemy tego wskazania, to wszystkie szesnaście nie będą miały żadnego sensu. Pierwsze wskazanie można zrozumieć jedynie w perspektywie całego wszechświata.

Możemy badać prawdę lub zasady moralne ze starannością równą tej, z jaką uczony bada wszechświat. Tak rozumiejąc możemy przestrzegać wskazań na różne sposoby. Uczeni i ludzie religijni różnie pojmują świat. Musi istnieć wiele sposobów rozumienia. Ale jest jedno wskazanie, które studiujemy i którego przestrzegamy. To właśnie wskazanie przyjmujemy, przyjmując szesnaście wskazań.

Powinieneś rozumieć, w jaki sposób przyjmujesz wskazania. Przyjmujesz wskazania, praktykując zazen. Bycie sobą jest przestrzeganiem wskazań.

Wygląda jakbym mówił o niebieskich krainach (śmiech), ale tak nie jest. Mówię o każdym z was, o sobie, o wodzie, i o całej tej sprawie (all this stuff). Kiedy cała ta sprawa jest rzeczywiście całą tą sprawą, wtedy zawiera wszystko; kiedy siedzisz na czarnej poduszce i praktykujesz zazen, twoja praktyka zawiera wszystko i praktykujesz zazen razem z Buddą, z patriarchami i wszystkimi czującymi istotami. Powtarzam to nieustannie, ciągle i ciągle – nie ma znaczenia czy praktykujesz dobrze, czy źle. Jeśli uznasz praktykę za swoją własną, wtedy zawiera ona wszystko. Wtedy masz już wskazania, które zawierają wszystko, tak jak absolutne istnienie zawiera wszystko.

Mówimy, że to co zawiera wszystko stanowi absolut, ale absolut jest czymś więcej, wykracza poza możliwość zrozumienia. Myślisz, że suma wszystkich bytów wszechświata tworzy absolut. Nie jest tak jednak. Coś, co zrozumiałeś już nie jest absolutem, gdyż umysł ogranicza prawdziwe znaczenie absolutu. Twój umysł nie może pojąć absolutu. Kiedy nie rozumiesz i kiedy jedynie siedzisz, kiedy stajesz się kamieniem lub tą całą sprawą, to zawierasz w sobie wszystko. To jest praktyka zazen.

Bardzo ważne, abyś pamiętał o tym, inaczej ulegniesz łatwo jakiejś idei (praktyki), jakiemuś szczególnemu doświadczeniu: „Moja praktyka jest dobra, bardzo dobra. Ostatnio ujrzałem w zazen Buddę. (śmiech) Przyszli do mnie wszyscy Buddowie i podziwiali jak medytuję.” Śmiejemy się, ale wielu uprawia ten rodzaj praktyki bardzo poważnie. Znacznie lepiej po prostu siedzieć, niż zobaczyć wszystkich Buddów, czy rozumiecie dlaczego?

Chodzi o to, żeby wiedzieć jak ważną praktyką jest po prostu bycie sobą. Zanim nauczyłem się czytać po angielsku, pomógł mi to słowami wyrazić Alan Watts: „Gdy kamień jest całkowicie kamieniem, to jest to prawdziwy kamień.” Gdy kamień jest rzeczywiście kamieniem, gdy kamień jest rzeczywiście kamieniem na wskroś i na wskroś, to jest to rzeczywiście kamień. Nie tylko jest to rzeczywiście kamień, ale skoro to jest rzeczywiście kamień, to zawiera w sobie wszystko.

Gdy kamień rzeczywiście jest kamieniem, to nikt nie może go podnieść. Kiedy nie jest kamieniem można go podnieść, ale kiedy rzeczywiście jest kamieniem, nie możesz tego zrobić. Niczego nie możesz z nim zrobić. Gdy kamień jest rzeczywiście kamieniem, nie możesz go podnieść. Chociaż myślisz, że go podniosłeś, on pozostaje częścią wszechświata. Myślisz, że go podniosłeś, ale w rzeczywistości nie zrobiłeś tego. On jest nadal częścią wszechświata. Jeśli powiesz: „Mogę podnieść wszechświat.”, to gdzie jesteś? Jeśli jesteś duchem, to jesteś na zewnątrz wszechświata – to właśnie złudzenie.

Nic nie istnieje na zewnątrz wszechświata. Wszystko, co istnieje pozostaje wewnątrz wszechświata. Łudzisz się więc myśląc, że możesz podnieść kamień. Kamień pozostaje kamieniem. Niczego nie możesz z nim zrobić. Jeśli to rozumiesz i siedzisz w zazen, to właśnie w ten sposób przyjmujesz wskazania. To jedyny i doskonały sposób przestrzegania wskazań. Nie można inaczej przestrzegać wskazań.

Nie wiem jak interpretować wskazania, które nie dzielą się na trzy. Pierwszy trójdzielny podział to Budda, Dharma i Sangha. Dotąd mówiłem o wskazaniach Dharmy, które nie mogą być podzielone na trzy. Wskazania Dharmy stanowią prawo wszechświata. Wszystko dzieje się w pewien sposób. Jeżeli rzucisz coś do góry, to w końcu spadnie na ziemię zgodnie z prawem ciążenia . Tak więc wszystko istnieje zgodnie z pewnymi zasadami. Kiedy mówimy „prawo” albo „zasada”, to owo prawo lub zasada zawiera w sobie wszystko. Nic nie jest wolne od niego. To jest Dharma. Mówimy „wolność”. Możesz powiedzieć, że jesteś całkowicie wolny, ale gdybyś istniał na zewnątrz prawa lub zasady, byłbyś duchem. To jest twoje własne złudzenie. W rzeczywistości nic nie istnieje poza zasadami.

Drugi zestaw trzech wskazań nazywa się czystym prawem albo czystymi wskazaniami. „Czysty” znaczy niedualistyczny. Dualistyczne nie jest czyste. Zwykle, gdy mówisz „czyste”, to przeciwstawiasz to „nieczystemu” tak, jak mówiąc „dobre” w opozycji do „złego”. Kiedy myślisz o dobrym i złym jako parze przeciwieństw, to tworzysz oddzielenie. Tak więc „czysty” znaczy niedwoisty. Jeżeli podczas siedzenia myślisz: „Moja praktyka jest dobra”, to już jest dualistyczne. Czy mówisz „dobra praktyka” lub „zła praktyka”, to jesteś dokładnie tam, siedzisz w zazen. Nie możesz mówić „dobra praktyka” lub „zła praktyka”! Istnieje jakaś przyczyna, dlaczego czyjaś praktyka jest taka, jaka jest. Jeżeli ktoś nie może siedzieć z prostymi plecami, to ma powód. Nie mów więc „dobrze” ani „źle”! On czy ona właśnie tak praktykuje zen. Dla niej nie istnieje inny sposób. Przez dwa dni siedzenia ona dokonuje największego wysiłku i prakty-kuje zazen, żeby po prostu robić ten wysiłek, jej wysiłek, całkowity wysiłek. Ona siedzi, żeby spełnić siebie, stać się całością – nie po to, żeby osiągnąć oświecenie lub uchronić się przed piekłem. Po prostu siedzi. Nikt nie może krytykować jej praktyki. Jeżeli ona krytykuje swoją praktykę, to znaczy że nie robi największego wysiłku. Jeżeli dokonuje takiego wysiłku, na jaki ją stać, to nie może krytykować i nie będzie miała swojej praktyce nic do zarzucenia. To jest jej własna praktyka. Egzystencja albo nasze życie jako dobrych buddystów polega właśnie na utrzymywaniu tego rodzaju praktyki dzień po dniu. W ten sposób przestrzegamy wskazań.

Istnieją zasady i jakaś przyczyna naszego istnienia tutaj. Ma sens fakt, że roślina jest rośliną, a gwiazda gwiazdą. Więc kiedy mówisz „Dharma”, Dharma zawiera wszystko, jest innym imieniem Buddy, tego który jest absolutny.

Trzeci człon pierwszego podziału stanowi Sangha. Sangha oznacza bycie harmonijnym. Budda i prawo wszechświata nie są oddzielone. Harmonia ma miejsce wtedy, gdy praktykuje się zazen w jedności z Buddą i jego prawem. To więcej niż harmonia, to rzeczywiście jedność. Jedność jest niepodzielna. Mówimy trzy wskazania, ale jedności nie możemy podzielić na trzy. Możemy ją jednak wyjaśniać na trzy sposoby. Moja praktyka, zazen samo w sobie, stanowi wskazania. To jedna interpretacja, jeden sposób rozumienia wskazań.

Wiecie, że istnieją zasady. Jeżeli zrobię coś dobrego, to rezultat będzie dobry. Nie możesz wyrwać się prawu karmy. Ono obejmuje sobą wszystko. Mówimy: „prawo karmy”. Nie możesz uciec od karmy. Nic nie może uciec od karmy. Zawsze jest jakaś zasada, która determinuje istnienie wszystkiego. Te same zasady dotyczą Buddy. Budda działa z karmą, poprzez karmę lub dla karmy. Tak więc karma i Budda są tym samym. I ja, uczeń Buddy, również jestem jednym z Buddą. Ten nieuchronny fakt nazywamy niepodzielnym wskazaniem. Nie możemy podzielić go na trzy.

Słuchacie teraz mojego wykładu, prawdopodobnie czytacie również książki na temat buddyzmu. Jednak książki nie są buddyzmem, chociaż próbują tłumaczyć jego prawdy. „ Forma jest pustką, pustka jest formą” – to sposób wyjaśniania właściwy studiowaniu grupy sutr Pradżni Paramity. Studia nad Sutrą Lotosu kładą nacisk na „jak” lub „dlaczego” być Buddą.

Studiując koany odnajdujemy związek między praktyką a rzeczywistością. Przelotnie wglądamy w prawdę, oświecenie albo Buddę, które zawsze stanowią jedno, niepodzielne, którego nie da się wyjaśnić słowami. W taki sposób studiujemy koany. A poprzez koany lub praktykę koanów możemy ujrzeć prawdę: „Ach, to jest rzeczywistość!”. Cokolwiek powiesz albo napiszesz jest jakimś sposobem na wyrażenie rzeczywistości słowami. Jeżeli jesteś artystą, to usiłujesz przekazać swoje rozumienie prawdy. Oczywiście studiując wskazania studiujemy buddyzm. Nie chodzi jedynie o przestrzeganie dziesięciu wskazań zabraniających: „nie zabijaj!”, „nie kradnij!” itd. Nawet jeśli postępujesz w całkowitej zgodzie z dziesię-cioma wskazaniami, to niekoniecznie przestrzegasz naszych wskazań.

Nie interesuje nas wyjaśnianie dwustu pięćdziesięciu czy więcej wskazań. Ile ich jest? Trzysta lub czterysta dla mężczyzny i ponad pięćset dla kobiety. Przykro mi, że muszą to powiedzieć. Za każdym razem, gdy to mówię, niektórzy są niezadowoleni. Ale zawsze powtarzam: kobieta jest bardziej skomplikowana duchowo i fizycznie niż mężczyzna, więc musi przestrzegać bardziej skomplikowanych zasad. To całkiem naturalne. Mężczyźni są prostsi. Nie jest dobrze być zbyt prostym, można się stać prostaczkiem. Nie jestem z tego dumny, że mam o połowę mniej wskazań od kobiety. Nie jestem z tego dumny. Jestem zbyt prosty, zbyt głupi, być może.

W każdym razie chodzi o to, by nie traktować wskazań, jak zadań do wykonania, jedno po drugim. Chodzi o to, żeby nauczyć się być sobą, być kobietą! Wtedy przestrzegasz wskazań. Kiedy po prostu jesteś kobietą, to całkowicie wypełniasz wskazania. Wtedy przestrzegasz więcej niż pięćset wskazań. Możesz przestrzegać pięćset napisanych wskazań i mimo to nie być całkowicie kobietą. Najlepiej po prostu być sobą, wtedy wypełniasz wskazania.

Ludzie mogą pytać „Co robicie w ośrodku zen? Na czym polega wasza praktyka w ośrodku zen?” Istnieje wiele sposobów wyjaśnienia; mówiąc krótko, celem praktyki jest bycie sobą, chodzi o to jak być sobą i jak przestrzegać wskazań Buddy. To są trzy niepodzielne wskazania: Budda, Dharma i Sangha. Następnie... Nie będę ciągnął dalej tego wykładu, ponieważ możecie zgłodnieć. (śmieje się). Inne trzy to trzy zbiorowe czyste wskazania – zbiór wszystkich łakoci. To są następne trzy wskazania. Co powiecie na zbiór wszystkich najsmakowitszych wskazań? (śmieje się) I mamy jeszcze dziesięć wskazań zabraniających. Razem szesnaście wskazań.

Wskazania nie są więc jedynie zasadami. Bezpośrednio tłumaczą nasze życie, naukę Buddy i praktykę zazen. Dlatego tak ważne jest, abyś przyjął wskazania.

 

tłumaczył Jurek Kuun

 

Shunryu Suzuki